Tajemnicza śmierć delfinów w szwajcarskim oceanarium. Stres po techno party?

W ciągu ostatniego tygodnia w szwajcarskim oceanarium zginęły dwa delfiny. Właścicielka obiektu w Lipperswil w kantonie Turgau jest przekonana, że zwierzęta zostały zamordowane, ale lokalne media donoszą, że ssaki mogły paść po tym jak niedawno w pobliżu zorganizowano techno party.
Tydzień po śmierci pierwszego delfina Shadow, zginął drugi delfin Chelmers. Pracownicy parku wodnego są przekonani, że zostały otrute. - Zmarły właśnie delfin konał ponad godzinę - mówią zszokowani pracownicy parku. Dodają, że ssak nie mógł złapać powietrza i cały czas wymiotował.

Wersje otrucia delfinów bierze także pod uwagę prokuratura Kantonu Turgau, która już tydzień temu, po śmierci pierwszego delfina, wszczęła intensywne śledztwo. Właścicielka oceanarium Nadja Gasser mówi, że po śmierci pierwszego ze zwierząt tydzień temu pracownicy otrzymali anonimowe maile z pogróżkami: " Przyrzekam, że porozcinam na kawałki każdego z was", czy "Pozabijam was , poczujecie co znaczy prawdziwy ból". Pracownicy poinformowali o pogróżkach policję.

Zbyt głośna muzyka?

Jednak w lokalnej prasie pojawiła się informacja, że delfiny mogły paść po tym, jak zaledwie 50 metrów obok oceanarium zorganizowano trwające 16 godzin techno party. Ekolodzy próbowali nie dopuścić do zorganizowania imprezy, spodziewając się, że głośne dźwięki mogą źle wpłynąć na delfiny. - Zwierzęta mogły zginąć od stresu wywołanego ekstremalnie głośną muzyką - tłumaczy jeden z ekologów.

Teraz bezpieczeństwo w oceanarium mają zagwarantować nowe kamery i nowe zamki. Policja zabezpieczyła też miejsce, gdzie przechowywana jest żywność dla zwierząt. Pozostałe trzy delfiny: 26-letni, 6-letni i sześciomiesięczny są pod całodobowym nadzorem. Oceanarium Connyland w Kantonie Turgau od dawna jest krytykowane przez dzialaczy Ochrony Zwierzat. Od 2008 roku zmarło tam 9 delfinow.

DOSTĘP PREMIUM