"Media próbowały zohydzić Alesia. Łukaszenka będzie głuchy na argumenty"

Sąd w Mińsku skazał Alesia Bialackiego na 4,5 roku więzienia o zaostrzonym rygorze. Opozycjonista ma też zapłacić 750 mln rubli (ponad 260 tys. zł). Srogi wyrok nie jest zaskoczeniem dla Andrzeja Poczobuta. - Od początku procesu rządowym mediom chodziło o to, żeby zohydzić Bialackiego w oczach białoruskiego społeczeństwa. To wyrok za to, że on przeciwstawiał się wszechogarniającemu strachowi.
- Media rządowe od początku relacjonowały, że proces dotyczy podatków i nie ma żadnego związku z polityką. Jest prowadzona jednostronna nagonka, w ogóle nie mówi się o działalności "Wiasny". Nie przedstawiano tego, co Bialacki mówił w sądzie. od początku chodziło o to, żeby zohydzić go w oczach białoruskiego społeczeństwa - mówił w TOK FM Andrzej Poczobut.

Według dziennikarza dzisiejszy wyrok to kara za to, że Bialacki "przeciwstawiał się wszechogarniającemu strachowi" na Białorusi.

Przypomnijmy, że opozycjonista trafił do aresztu po tym jak Polska i Litwa przesłała białoruskim służbom informacje o jego kontach. W Polsce sprawa skończyła się dymisjami w Prokuraturze Generalnej i wypowiedzeniem polsko-białoruskiego porozumienia o bezpośredniej wymianie wniosków o pomoc prawną.

Polski MSZ ostro potępił wyrok sądu. "Wyrok dla Alesia Bialackiego jest wyrokiem dla praw człowieka na Białorusi. Potwierdzeniem nieprzestrzegania przez obecny reżim podstawowych standardów dotyczących praw i swobód obywatelskich Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych" - napisało w specjalnym oświadczeniu.

- To mocne słowa. Ale w obecnej sytuacji Łukaszenka będzie głuchy na wszelkie argumenty - komentował Poczobut. Wszystko przez obietnicę złożoną przez władze Rosji, że w przyszłym roku obniżone zostaną ceny rosyjskich surowców dostarczanych na Białoruś. - To znacznie umacnia pozycję Łukaszenki. Dlatego zdecydował się skazać Bialackiego - ocenił dziennikarz.

Ale jak podkreślał Poczobut, jeszcze nigdy prezydent Białorusi nie miał tak złych notowań u swoich rodaków. - Niezależne badania opinii społecznej pokazywały do tej pory poparcie na poziomie 40 proc. Teraz po raz pierwszy zanotowano znaczny spadek. We wrześniu tylko 20 proc. osób zadeklarowało, że zagłosowałoby na Aleksandra Łukaszenkę - powiedział gość TOK FM.

Obrońcy Alesia Bialackiego już zapowiedzieli odwołanie od wyroku. Sąd - oprócz więzienia - skazał opozycjonistę na konfiskatę mienia oraz "zwrot" państwu 750 mln rubli białoruskich.

DOSTĘP PREMIUM