"Nie należy się bać Bractwa Muzułmańskiego" - publicyści o wyborach w Egipcie

- Przywykliśmy stawiać znak równości między ugrupowaniami islamskimi a terrorem. To błędne myślenie - mówił na antenie TOK FM Jarosław Kociszewski, ekspert ds. bliskowschodnich. W Egipcie rozpoczęły się pierwsze w pięciotysięcznej historii państwa wolne wybory.
Kociszewski, publicysta Polskiego Radia dla Zagranicy, zauważył, że duże wpływy partii islamskich w krajach muzułmańskich są naturalne. - Niemniej, to są wykształceni ludzie, którzy wiedzą jakie są realne interesy kraju. Nie można się spodziewać, że nagle zamkną Egipt przed światem zewnętrznym i stworzą radykalne, teoretyczne państwo - prognozował ekspert.

- Z drugiej strony, trudno się spodziewać, żeby zapanowała tam świecka demokracja na wzór europejski. Dla tego regionu to obcy model. Nawet jeżeli Egipt będzie się demokratyzował, trzeba mieć świadomość, że to potrwa i nie można stosować zbyt silnych nacisków. Wiemy jak się kończyła próba, przynajmniej nominalna, narzucenia demokracji w Iraku - przypominał.

Islamiści są "przetrzepani" przez historię

Z kolei Jacek Mojkowski, redaktor naczelny tygodnika ''Forum'' pokreślił w Komentarzach TOK FM, że partie islamskie bardzo się przez lata zmieniły. - To są partie ''przetrzepane'' przez historię. Reżimy, takie jak Mubaraka, sprawiły, że ci ludzie też stali się umiarkowani. Oni nie myślą o tym, żeby wprowadzać kalifat czy szariat. Chcą wmontować islam do demokracji.

Zdaniem naczelnego "Forum" dowodem na to jest chociażby sytuacja w Maroku, czy popularność partii islamskich w Tunezji. Mojkowski, powołując się na analizę z najnowszego wydania tyg. ''Forum'', prognozował zepchnięcie na boczny tor partii typy zachodniego, jak socjalistów i liberałów. Istotne mają być dwie siły: partie islamskie i armia. - Z tego powodu powinniśmy się bacznie przyglądać, jak będzie wyglądała walka wewnątrz nich - sugerował Mojkowski.

Wybory są rozpisane na kilka miesięcy. Powszechnie szacuje się, że najwięcej głosów otrzyma Bractwo Muzułmańskie, choć wybór jest bardzo szeroki. Zgłosiło się około 10 000 kandydatów z 40 ugrupowań. Dzisiaj głosuje 27 okręgów, czyli około jedna trzecia wyborców. W sumie będzie sześć tur. - Do czasu wykrystalizowania się władzy, Egipt będzie ogarnięty chaosem - uważa Mojkowski.

- Zgodnie z egipskim prawem, obecnie parlament nawet nie wyłania rządu, nie mówiąc już o podejmowaniu decyzji o przyszłości kraju - przypominał Kociszewski. - Nie ma jasnej ścieżki prawnej. Tak naprawdę od wojskowych zależy, ile władzy oddadzą nowym przedstawicielom egipskiego społeczeństwa - dodał.

Egipt nie działa w pustce

Szef "Forum" zwracał także uwagę na kontekst międzynarodowy. W minionym tygodniu w Maroku wybory wygrała umiarkowana partia islamistyczna - Partia Sprawiedliwości i Rozwoju. W Jemenie zaś rządzący od kilkudziesięciu lat Salih wyciąga dłoń do opozycji i ogłasza amnestię. Jednak - jak mówi Mojkowski - w tym kraju także panuje chaos ze względu na biedę.

- W Syrii, co tu dużo mówić, jest masarka - mówił. Liga Arabska wprowadziła sankcje wobec Syrii w postaci blokady kont bankowych, kontaktów gospodarczych, zaniechania eksportu. - To zaskakująca decyzja, ale Liga ma w pamięci to, co się stało w Libii. Krwawe wybryki Assada, strzelanie do ludzi i używanie czołgu do walk ulicznych zwiększa ryzyko, że Zachód zdecyduje się na interwencję podobną do tej w Libii. Liga chce tego uniknąć - komentował Mojkowski.

- Należy pozwolić Egipcjanom podejmować decyzje. Ostatnie wydarzenia pokazują, że podchodzą bardzo odpowiedzialnie do przyszłości swojego kraju. Nie zadowolili się pierwszą rewolucją. Kiedy armia przejęła władze i nie zamierzała jej oddać, wyszli ponownie na ulice. Egipcjanie bardzo poważnie traktują wywalczoną wolność - podsumował Kociszewski.

DOSTĘP PREMIUM