Skromny premier szokuje Włochów. Najpierw airbus, teraz pociąg

Nowy premier Włoch nie przestaje zaskakiwać swoich rodaków. Mario Monti dał dziś kolejny przykład skromności i oszczędności, wracając po weekendzie z Mediolanu do stolicy pociągiem.
Silvio Berlusconi poruszał się samolotami. Niekonieczne państwowymi, bo ma również własne. Jego następca, gdy 17 listopada na rzymskim lotnisku wojskowym Ciampino zobaczył wielkiego Airbusa, którym odlecieć miał do Brukseli, powiedział, że dla kilku osób to chyba przesada. W ciągu kilku minut znalazł się mały odrzutowiec, którym Monti odleciał na spotkanie z przywódcami Unii Europejskiej. Wcześniej jeszcze, bo zaraz po objęciu urzędu, nowy premier ze zdziwieniem stwierdzi, że w parku samochodowym kancelarii nie ma aut produkcji włoskiej. Ponieważ nalegał, znaleziono wreszcie starą lancię thesis. To nią przejechał dziś Monti z dworca Termini do centrum Rzymu: z Mediolanu, powrócił bowiem nie służbowym samolotem, który mu przysługuje, lecz szybkim pociągiem. Bagażem zajęli się funkcjonariusze ochrony, on sam nie wypuścił z rąk swojej nieodłącznej teczki.

DOSTĘP PREMIUM