Osetia Płd. na krawędzi wojny. Zbierają się uzbrojeni ludzie

Przedstawiciele południowoosetyjskiego KGB i policji ostrzegają przed możliwością zbrojnych zamieszek. Zwolennicy opozycji chcą siłą zdobyć budynki rządowe i przejąć władzę. Kilka tysięcy osób domaga się uznania wyników niedzielnych wyborów prezydenckich, w których zwyciężyła była minister edukacji Ałła Dżiojewa.
Zwycięstwo wyborcze odebrał jej Sąd Najwyższy, który unieważnił wybory twierdząc, że doszło podczas głosowania do wielu naruszeń prawa. Opozycjoniści twierdzą, że to kłamstwo, a decyzje Sądu wymusiła Moskwa, gdy okazało się, że w glosowaniu przepadł prokremlowski kandydat Anatolij Bibiłow.

Ałła Dżiojewa nie uznała sądowego werdyktu i zapowiedziała, że jeśli urzędujący prezydent Eduard Kokojty nie uzna wyników glosowania to sytuacja może wymknąć się spod kontroli i dojdzie do starć zbrojnych. Kokojty odpowiedział, że nie ulegnie naciskom i wraz z samozwańczym parlamentem wyznaczył III turę wyborów na 25 marca przyszłego roku.

Na ulicach Cchinwali od dwóch dni gromadzą się uzbrojeni opozycjoniści. Wszystkie budynki rządowe otacza kordon wozów bojowych sił bezpieczeństwa. Świat nie uznaje ani niepodległości Osetii Południowej, ani odbywających się w tej separatystycznej republice wyborów. Według prawa międzynarodowego jest to integralna cześć Gruzji okupowana przez Rosję.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM