Bluzgi na koncie Miedwiediewa

Wzburzona wynikiem wyborów rosyjska blogosfera ma nowy hit: niecenzuralny wpis na koncie rosyjskiego prezydenta. Kreml już zareagował. Oświadczył, że wpisu nie dokonał prezydent a ?winni zostaną ukarani?.
W nocy na twitterowym koncie Miedwiediewa pojawił się retweet (czyli cudza wiadomość rozpowszechniana przez użytkownika). Nad lakonicznymi podziękowaniami za poparcie partii Jedna Rosja w wyborach znalazł się wpis kremlowskiego propagandzisty Konstantina Rykowa:
"Dziś stało się jasne, że jeśli ktoś pisze na blogu słowa o 'partii żulików i złodziei' to jest tępym, pier..nym baranem".
Rykow nawiązał do słów słynnego blogera Aleksieja Nawalnego, jednego z liderów powyborczych protestów. To Nawalny nazwał Jedną Rosję "partią żulików" i poniedziałkowy wieczór występował na opozycyjnym wiecu zarzucając władzom sfałszowanie wyborów. Wkrótce potem bloger trafił na 15 dni do aresztu.

Wulgarny retweet szybko zniknął ze strony prezydenta Miedwiediewa, ale wpadka rozprzestrzeniła się w internecie i szybko podchwyciły ją media.
W końcu służba prasowa prezydenta zdecydowała się na oświadczenie. Na stronie Kremla pojawiło się oświadczenie: "W nocy na twitterowym koncie Dmitrija Miedwiediewa pojawił się niewłaściwy retweet. Po sprawdzeniu okazało się, że w czasie zmiany hasła pracownik odpowiedzialny za techniczne funkcjonowanie konta dopuścił się niedopuszczalnej ingerencji w Timeline @MedvedevRussia. Winni będą ukarani".

DOSTĘP PREMIUM