Kim Dzong Il nie żyje. Chiny "w szoku", składają kondolencje

- Wiadomość o śmierci najwyższego lidera Korei Północnej była dla nas szokiem. Chcieliśmy wyrazić wyrazy współczucia i przekazać kondolencje ludowi Korei Płn - ogłosiło chińskie MSZ. Kim Dzong Il zmarł na zawał serca w sobotę rano. Wiadomość podano dzisiaj.
- Towarzysz Kim Dzong Il był wielkim liderem Korei Płn. i drogim przyjacielem ludu Chin, który uczynił wiele dla rozwoju północnokoreańskiego socjalizmu i przyjaznej sąsiedzkiej współpracy między Chinami i Koreą Płn. - napisał w komunikacie rzecznik MSZ. Dalej czytamy, że "Chiny wierzą, ich Koreańczycy przekują smutek w siłę, zjednoczą się i nadal będą budować socjalizm".

Chiny są sąsiadem i bliskim sojusznikiem Korei Północnej. Pragnące stabilizacji w regionie chińskie władze będą z niepokojem obserwować przejęcie władzy przez Kim Dzong Una.

Od czasów wojny koreańskiej (1950-53) do Chin uciekło ponad 20 000 Koreańczyków z Północy. Większość z nich w ciągu ostatnich lat. Pekin obawia się, że, jeżeli północnokoreański reżim załamie się, Chiny zostaną zalane przez falę uchodźców.

"Japoński rząd ma nadzieję, że..."

Również rząd innego kraju regionu, Japonii złożył Koreańczykom wyrazy współczucia. - Otrzymaliśmy wiadomość o nagłym odejściu Kim Dzong Ila. Składamy kondolencje - powiedział rzecznik rządu Osamu Fujimura. Japonia formalnie nie ma stosunków dyplomatycznych z Koreą Płn.

- Japoński rząd ma nadzieję, że ten niespodziewany rozwój wypadków nie przyniesie złych skutków dla pokoju i stabilności na Półwyspie Koreańskim - podkreślił Fujimura.

DOSTĘP PREMIUM