Sorman: Euro nie zostanie uratowane. Bo nigdy nie było zagrożone

- Następny rok będzie trudny nawet dla Niemców - mówi w rozmowie z "Newsweekiem" francuski intelektualista i publicysta Guy Sorman. - W ciągu następnych dwóch, trzech lat nie należy się spodziewać cudów. To będzie spadek popytu, a co za tym idzie, brak wzrostu gospodarczego - przewiduje.
Według Sormana problemy gospodarcze będą spowodowane silnym spadkiem popytu w krajach Unii Europejskiej. Ale nie tylko - do tych kłopotów należy dodać słaby wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych oraz spowolnienie w Chinach. A Polska? - Jesteście jedynym krajem UE, który nie zaznał recesji od początku kryzysu, i to się nie zmieni - uważa publicysta. - W latach 90. mówiono na Zachodzie, że Polska nie ma szans nadgonić opóźnienia do krajów Zachodu. Już wtedy nieustannie powtarzałem: "To jest zła analiza". Dziś jestem pewien, że Polska będzie sobie bardzo dobrze radziła - dodaje.

Szczyt w Brukseli? "Kupiono pół roku"

Zdaniem znanego intelektualisty na ostatnim szczycie Unii w Brukseli niczego nie uratowano, jak twierdzą niektóre zachodnie media, lecz jedynie "kupiono jakieś pół roku". Jednak o samą walutę euro Sorman jest spokojny; jego zdaniem euro "nie zostanie uratowane, ponieważ nigdy nie było zagrożone".

- Nigdy nie bałem się o przyszłość wspólnej waluty - mówi publicysta. - I rynki też. Jest na to prosty dowód: od samego początku kryzysu wartość euro w stosunku do dolara nie zmieniła się aż tak bardzo - podkreśla na udowodnienie swojej tezy. I dodaje: na szczęście dla euro, wspólna waluta nie jest zarządzana przez rządy, lecz niezależną instytucję - Bank Centralny we Frankfurcie. A ten: - Od początku kryzysu opiera się demagogicznym wezwaniom, żeby dodrukować pieniądze.

W opinii Sormana jedyne, co może spotkać strefę euro, to wyjście z niej Grecji. - Ale kogo ona obchodzi? - pyta. - Powiem więcej: moim zdaniem kryzys w paradoksalny sposób wzmocnił euro.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM