Mina-pułapka odpalona "po kablu" zabiła polskich żołnierzy w Afganistanie

Talibscy terroryści odpalili minę-pułapkę przewodem z odległości kilkuset metrów. Takie są ustalenia prokuratury wojskowej, do których dotarło Radio TOK FM.
Śledczy znaleźli na miejscu rozciągnięty na dużą odległość cienki kabel. Rebelianci odpalili minę-pułapkę przewodem z odległości kilkuset metrów. - dowiaduje się TOK FM. Przewody musiały być rozciągnięte kilka tygodni temu - uważają wojskowi.

Przewody prowadziły od miny do kryjówki zamachowców

Z ustaleń wojskowych prokuratorów na miejscu zamachu na polski konwój wynika, że przewody prowadziły od kryjówki zamachowca do ponad stukilogramowego ładunku zakopanego pod drogą. Kryjówka mieściła się w niewielkim, opuszczonym budynku, z którego terroryści mogli obserwować drogę i ładunek - pisze RMF FM.

Tusk pożegnał poległych. Śledztwo na miejscu ataku

Poległych żołnierzy pożegnał dziś w bazie w Ghazni premier Donald Tusk. Ciała pięciu Polaków trafią w piątek do kraju. Tymczasem prowadzone na miejscu śledztwo odkrywa kolejne szczegóły tragedii żołnierzy. Według informacji RMF FM ładunku pod pojazdem Polaków nie odpalono drogą radiową, bo dowództwo operacyjne oświadczyło, że urządzenia do zagłuszania radiowych sygnałów w samochodach konwoju były włączone i sprawne.

Tragedia polskich żołnierzy w Afganistanie

W środę 21 grudnia w Afganistanie zginęło pięciu polskich żołnierzy. Do ataku przyznali się talibowie. Do tragedii doszło 11 km od polskiej bazy w Ghazni. Nasi żołnierze jechali pojazdem typu M-ATV, budowanym z myślą o ochronie przed wybuchem min. Ukryta na drodze mina domowej roboty, na którą wjechali, okazała się jednak zbyt potężna dla ich pojazdu - mogła ważyć nawet 150 kg. Wybuch rozerwał pojazd na pół.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM