Do umierającego ojca Łukaszenka nie wypuszcza

Zmarł ojciec Alesia Bialackiego, znanego białoruskiego obrońcy praw człowieka skazanego na więzienie. Mimo starań bliskich władze więzienne nie puściły Bialackiego na pożegnanie się ze znajdującym się na łożu śmierci ojcem.
Białoruski portal internetowy "Nawiny" poinformował, że Wiktar Bialacki zmarł w wieku 84 lat. Żona Alesia Bialackiego, Natalia już od kilku dni czyniała starania, aby mógł zobaczyć po raz ostatni syna. Jednak służby więzienne podawały różne powody niepuszczenia Alesia Bialackiego na ostatnie spotkanie z bliskim mu człowiekiem.

Aleś Bialacki 24 listopada został skazany na 4,5 roku pozbawienia wolności za niezapłacenie podatków od pieniędzy otrzymanych na zagranicze konta. Bialacki tłumaczył, że pieniądze były przeznaczone na działalność związana z obrona praw człowieka, w tym na pomoc opozycjonistom skazywanym za udział w akcjach protestacyjnych. Aleś Bialacki jest szefem zdelegalizowanego na Białorusi Centrum Obrony Praw Człowieka "Wiasna".

Wielka wpadka Polski i Litwy

Aresztowanie Bialackiego umożliwiło przekazanie przez Polskę i Litwę władzom Białorusi danych o jego kontach. Podczas procesu Bialacki argumentował, że założył rachunki na swoje nazwisko jako szef organizacji, która nie ma rejestracji, a więc nie może mieć konta na Białorusi. Argumentował też, że przekazywał kwoty z obu rachunków na działalność w sferze praw człowieka.

"Wiasna" jest jedną z najbardziej znanych organizacji pozarządowych na Białorusi. Istnieje od 1998 roku, działała jako organizacja społeczna, ale w 2003 roku została zlikwidowana decyzją białoruskiego Sądu Najwyższego z powodu udziału jej działaczy w obserwacji wyborów prezydenckich w 2001 roku. Później działacze próbowali zarejestrować organizację trzykrotnie, za każdym razem spotykali się z odmową.

DOSTĘP PREMIUM