Zagłębie Ruhry zmienia się w zagłębie biedy. "To dla Niemiec problem numer jeden"

Zagłębie Ruhry, niegdyś przemysłowe serce Europy, staje się niemieckim biegunem biedy. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba ludzi żyjących w ubóstwie wzrosła tam o jedną piątą. Eksperci przestrzegają przed niepokojami społecznymi - pisze ?Gazeta Wyborcza?.
"W"Atlasie biedy w Niemczech" przygotowanym przez Parytetowy Związek Socjalny, pozarządową organizację m.in. walczącą z ubóstwem, region zaznaczono na czerwono. - Sytuacja w regionie to problem numer jeden dla całych Niemiec - mówi "Gazecie" Ulrich Schneider, dyrektor związku.

Według europejskich kryteriów w biedzie żyją ludzie, którzy miesięcznie muszą utrzymać się za 60 proc. średniej krajowej na osobę. W przypadku Niemiec to 826 euro - taka kwota ledwie starcza na czynsz, opłaty i bardzo skromne życie.

"Według wyliczeń związku w 80-mln Niemczech tak żyje 12 mln osób. W pięciomilionowym Zagłębiu Ruhry niemal co ósmy mieszkaniec. To średnia w regionie, bo w miastach Zagłębia - Gelsenkirchen oraz sąsiednim Dortmundzie i Duisburgu - biedę klepie co piąty. Co gorsza, w Zagłębiu Ruhry bieda rozprzestrzenia się najszybciej w całym kraju. Wciągu ostatnich sześciu lat liczba ludzi żyjących pod progiem ubóstwa zwiększyła się o jedną piątą". Jak czytamy, najbardziej cierpią dzieci, którym starają się pomagać samorządy.

Dyrektor Schneider przewiduje, że bieda może doprowadzić do poważnych niepokojów społecznych, podobnych do tych, jakie wybuchają na imigranckich przedmieściach francuskich miast: - W Zagłębiu Ruhry dosłownie się gotuje.

Cały tekst w serwisie internetowym "Gazety Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM