"Oplucie siedmiolatki, która nie zachowuje się w zgodzie z Torą, jest w porządku"

Mała Na'ama Margolese stała się ikoną walki oprawa kobiet w Izraelu, a dzień po wyemitowaniu reportażu z jej udziałem prawicowy premier Beniamin Netanjahu potępił "religijną przemoc wobec kobiet w sferze publicznej" - donosi "Gazeta Wyborcza". Opisuje też przypadki dręczenia kobiet przez ortodoksów.
- Oplucie dziewczynki, nawet siedmiolatki, która nie zachowuje się w zgodzie z Torą, jest w porządku - zapewnia Mosze, haredi cytowany w reportażu izraelskiej telewizji Program 2. - Rabini nam mówią, jak chodzić po ulicy i jak kobiety powinny się zachowywać - dodaje Mosze. Na ulicach 80-tysięcznego Beit Szemesz stoją znaki nakazujące, aby kobiety i mężczyźni poruszali się po przeciwnych stronach jezdni - czytamy w "Gazecie".

Na'ama i jej koleżanki są regularnie wyzywane i opluwane, bo nie ubierają się dostatecznie ortodoksyjnie. "Gazeta" podaje inne przykłady dręczenia kobiet: studentka Tanja Rosenblit usiadła w autobusie tuż za kierowcą, bo miał jej powiedzieć, gdzie wysiąść. Wg zasad ortodoksów powinna usiąść z tyłu, za mężczyznami. Jak pisze "Gazeta", "gdy odmówiła, autobus został zatrzymany przez jednego z pasażerów. Po półgodzinie przyjechała policja, która wraz z kierowcą próbowała przekonać dziewczynę, by usiadła z tyłu".

W sobotę wieczorem premier Beniamin Netanjahu potępił "religijną przemoc wobec kobiet w sferze publicznej". Minister finansów Juwal Steinitz wezwał do aresztowania ekstremistów, którzy atakują kobiety (w sobotę policja zatrzymała jednego z "opluwaczy" z Beit Szemesz) i zagroził dymisją burmistrzowi, jeśli dyskryminujące znaki nie zostaną usunięte z ulic.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM