Putin: Jestem gotowy do dialogu z opozycją

- Rozmowa z przedstawicielami opozycji powinna się odbyć. W jakiej formule? Zastanowię się nad tym - powiedział premier Władimir Putin. To odpowiedź na największe od lat protesty, które w minionych tygodniach przetoczyły się przez Rosję. W ostatni weekend tylko na ulicach Moskwy przeciwko sfałszowanym wyborom parlamentarnym demonstrowało kilkadziesiąt tysięcy osób.
Rosyjski premier Władimir Putin stwierdził, że chce prowadzić dialog z opozycją, ale nie wie z kim, ani jak właściwie miałby on wyglądać, bo opozycja nie ma swojego lidera.

"Żeby zrozumieć czego chcą ludzie"

- Dialog powinien się odbywać, ale w jakiej formie, o tym jeszcze pomyślę - zaznaczył Władimir Putin", pytany o ostatnie opozycyjne demonstracje.

Jego zdaniem, politycy opozycyjni powinni stworzyć jakąś wspólną platformę "aby można było zrozumieć czego ludzie chcą". Putin zwrócił uwagę, że w szeregach opozycji jest zarówno demokratyczna partia Jabłoko, Komunistyczna Partia Rosyjskiej Federacji oraz nacjonalistyczne i liberalne ugrupowania. "Trzeba będzie zapewne rozmawiać z każdym - w sprawie ich pretensji i problemów. To trzeba przemyśleć"- mówił premier.

Masowe protesty od początku grudnia

To pierwsza zapowiedź dialogu ze strony premiera Putina od czasu rozpoczęcia masowych manifestacji w całym kraju. Po wyborach z 4 grudnia opozycja zarzuciła władzom fałszerstwa wyborcze. 10 grudnia rozpoczęły się w Moskwie i Petersburgu bezprecedensowe demonstracje. Rosyjskie siły bezpieczeństwa aresztowały część ich uczestników, m.in. znanych opozycjonistów i blogerów.

"Dla Rosji bez Putina"

24 grudnia miała miejsce kolejna masowa manifestacja opozycji. Ramię w ramię liberałowie, nacjonaliści i anarchiści a także po prostu zwykli moskwianie protestowali przeciwko - jak twierdzą - sfałszowanym wyborom. Plakaty demonstrantów mówiły wprost: "Chcemy Rosji bez Putina".

Protestujący mieli ze sobą sprzęt nagłośnieniowy, baloniki, flagi i plakaty, m.in. z podobizną Putina zawiniętego w prezerwatywę. To aluzja do pogardliwej wypowiedzi rosyjskiego premiera, który, komentując poprzednie demonstracje, powiedział, że "myślał, że powiesili sobie (demonstranci - red.) jakieś prezerwatywy".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM