Pierwsza wojna 2012 roku w Iranie? Przeczytaj, czemu wrze w Zatoce Perskiej [INFOGRAFIKA]

- Sankcje to też jest użycie siły, tyle że ekonomicznej. To jest taka sama wojna, jak klasyczna, militarna - mówi TOK FM o sytuacji w Iranie prof. Jolanta Sierakowska-Dyndo z UW. W weekend USA nałożyły na ten kraj sankcje gospodarcze, Teheran w odpowiedzi przeprowadził symulację blokady Cieśniny Ormuz. Przeczytaj, dlaczego w Zatoce Perskiej znowu wrze.
Testy rakiet średniego i długiego zasięgu oraz groźba blokady Cieśniny Ormuz - tak Iran zareagował na zapowiedź sankcji ze strony Zachodu po ostatnim raporcie Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA). Konflikt może się jeszcze bardziej zaostrzyć, ponieważ przez Ormuz transportowane jest 40 proc. światowego przewozu ropy drogą morską.

Ormuz - najważniejsza cieśnina?

Dlaczego Ormuz jest taki ważny? Oprócz tego, że to jedyny szlak morski pozwalający na transport ropy naftowej z Zatoki Perskiej, to z tego przesmyku (który w najwęższym miejscu ma szerokość jedynie 54 km) korzystają najważniejsi dostarczyciele surowca: Arabia Saudyjska, Iran, Irak i Kuwejt.

Szacuje się, że przez Ormuz transportowanych jest prawie 20 proc. światowego wydobycia ropy. Ale nie tylko ropa. Cieśnina - co tłumaczy w rozmowie z TOK FM prof. Jolanta Sierakowska-Dyndo z Uniwersytetu Warszawskiego - to "wąskie gardło" całej Zatoki Perskiej. - Przez Ormuz prowadzi nie tylko szlak handlu ropą, ale w ogóle główny szlak handlowy regionu - mówi iranistka.



Cieśninę od północy kontroluje Iran, od południa - Zjednoczone Emiraty Arabskie i Oman. Jednak to do Iranu należą dwie wyspy - Mały Tunb i Duży Tunb - które pozwalają blokować Ormuz. - To są dwie strategiczne wyspy - podkreśla Sierakowska-Dyndo. - Jak zareagują na groźbę ich blokady to pozostałe kraje regionu? Już się na gwałt się dozbrajają - podkreśla.

"Nie przesądzajmy, że to Iran prowokuje..."

Iran przeprowadza próby rakietowe i manewry w cieśninie w odpowiedzi na sankcje nałożone na Teheran przez Stany Zjednoczone i groźbę podobnych działań ze strony krajów Unii Europejskiej. - Można jednak zadać pytanie: kto przeciągnie strunę: Iran czy Zachód? - mówi prof. Sierakowska-Dyndo. - Dlaczego z góry zakładamy, że to Iran prowokuje? Tutaj graczy jest wielu. Sam problem nałożenia kolejnych sankcji jest wątpliwy - podkreśla.



Skąd ta wątpliwość? Jak sama twierdzi, w raporcie przygotowanym przez ONZ-owską MAEA nikt nie używa wprost stwierdzenia, że Iran broń atomową posiada lub produkuje, a taką interpretację przyjęły kraje Zachodu. - Agencja stwierdza jedynie, że nie może potwierdzić, że Iran broni nie buduje - mówi iranistka z Uniwersytetu Warszawskiego. Przypomina też, że Irańczycy w dalszym ciągu twierdzą, że ich zamiary w związku z energią atomową są pokojowe.

Sankcje, czyli co? "Użycie siły"

Stany Zjednoczone i UE tym razem ogłosiły gotowość zastosowania embarga na Irańską ropę - za tą propozycją opowiadają się między innymi Paryż i Berlin. A chodzi o ok. 450 tys. baryłek ropy dziennie, czyli prawie 1/5 całego eksportu tego surowca przez Iran (głównymi odbiorcami są Włochy, Grecja i Hiszpania). Takie embargo - co podkreśla prof. Sierakowska-Dyndo - byłoby uderzeniem w samo serce irańskiej gospodarki.

Właśnie dlatego Iran w odpowiedzi przeprowadza manewry i testy rakiet. - A to nie jest zakazane - przypomina iranistka. Dodaje jednak, że też nie jest to bez znaczenia. - Przecież sankcje to też jest użycie siły, tyle że ekonomicznej. To jest taka sama wojna, jak klasyczna, militarna. I wszystkie strony, które biorą w tym udział, są odpowiedzialne - podsumowuje.

Warto jednak podkreślić, że obecne sankcje nie są pierwszymi i najpewniej nie będą ostatnimi. W latach 2006-2010 na Iranie ciążyły już kary zastosowane przez ONZ, m.in. zakaz dostarczania do Iranu broni ciężkiej i technologii nuklearnej, blokowanie eksportu broni irańskiej oraz zamrożenie aktywów niektórych firm. Także Unia Europejska nie pozostawała bezczynna w ostatnich latach - ograniczyła handel sprzętem służącym do wzbogacania uranu, ponadto wprowadziła sankcje gospodarcze i zakazy wjazdu na teren UE dla konkretnych osób.

Producenci (już) się nie boją - za dużo się nasłuchali

Regularnie pojawiające się groźby ze strony Iranu spowodowały, że producenci ropy - pomimo trwającego sporu o dominację w Zatoce - stopniowo zaczynają szukać alternatyw do Ormuzu: Zjednoczone Emiraty Arabskie kończą właśnie budowę ropociągu omijającego Zatokę Perską, przez który będzie można przesyłać 2,5 mln baryłek ropy dziennie.

Zdaniem Thomasa Erdbinka z "Washington Post" sam Iran strzeli w sobie w stopę, jeżeli zdecyduje się na blokadę strategicznej cieśniny, bo... sam potrzebuje jej tak samo jak Zachód. Przez Ormuz Teheran wysyła ropę do swego największego swojego klienta: Chin.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM