''Wojny Iran2012 nie będzie. Ale jest problem: wkrótce mogą mieć bombę atomową i głowice?

- Nie będzie żadnej wojny o cieśninę - uważa dziennikarz '?GW? Konstanty Gebert. Lotniskowiec USA i tak miał wracać do kraju, cały raban był pokazówką Iranu - ocenia. Zaznacza jednak: największy problem leży gdzie indziej. Iran wkrótce będzie mógł wyprodukować głowice i rakiety do ich przenoszenia. Na to żadnego sposobu nie ma.


Iran kolejny raz groził USA: Nie wracajcie do Zatoki Perskiej, bo zaatakujemy (Iran miał na myśli amerykański lotniskowiec USS John C. Stennis, który niedawno odpłynął z Zatoki). Irańczycy grozili już wcześniejblokadą strategicznej cieśniny Ormuz, co mogłoby doprowadzić do poważnego konfliktu.

- Nie będzie żadnej wojny. Lotniskowiec Stennis, o którym mowa, wypłynął z Zatoki Perskiej tuż przed rozpoczęciem irańskich manewrów, by nie prowokować Irańczyków. Odpłynął także dlatego, że kończy właśnie swoją 7-miesięczną dyslokację i będzie wracał do USA - tłumaczy w TOK FM Konstanty Gebert, dziennikarz ''Gazety Wyborczej'', który prowadzi warszawskie biuro Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych.

Skoro i tak miał odpłynąć, po co całe zamieszanie? - Po to, żeby można było powiedzieć: pogoniliśmy Amerykanów! Dowódca irańskiej armii nie mówi: ''nie pozwolimy, żeby amerykańskie lotniskowce pływały po Zatoce Perskiej''. Mówi: ''Nie pozwolimy, żeby ten lotniskowiec wrócił''. A że ten lotniskowiec nie ma zamiaru wrócić? Tego irańska opinia publiczna nie musi wiedzieć. USS John C. Stennis popłynie do domu, Irańczycy odtrąbią zwycięstwo, a na wody Zatoki Perskiej w ciągu najbliższych 2-3 tygodni wpłynie kolejny lotniskowiec - tłumaczy Gebert.

Największe zagrożenie: program jądrowy

Dziennikarz podkreśla, że największym zagrożeniem - które może skończyć się konfliktem zbrojnym - jest irański program jądrowy. - Ewidentnie już w tym roku Iran będzie mógł zrobić jakąś bombę atomową. W ciągu 2-3 lat - w zależności od tego na ile Izraelczycy zdołają pokrzyżować mu szyki - będzie mógł wyprodukować głowice i rakiety do ich przenoszenia. Na to żadnego sposobu nie ma - mówi. Dodaje jednak: - Choć może w izraelskim czy amerykańskim sztabie znają już sposoby, by skutecznie zniszczyć irański program atomowy, choć wydaje się to niemożliwe.

- To nie jest jeden reaktor, ale ogromny, rozbudowany program. Nie wystarczyłby jeden atak, to musiałaby być pełna, konwencjonalna wojna. A to zdołałoby jedynie spowolnić irański program, ale nie zlikwidować go zupełnie - uważa Gebert.

Kto chce rozwijać program?

Jak podkreśla dziennikarz, nie ma też co liczyć na to, że Iran zrezygnuje ze swojego programu. - Największymi zwolennikami programu atomowego są irańscy ajatollahowie - ocenia. - Patrzą na los Kaddafiego, który miał program atomowy, ale dogadał się z Zachodem i z niego zrezygnował. Teraz leży zakopany gdzieś w piaskach libijskiej pustyni. I jednocześnie patrzą na Koreę Płn., która nie ustąpiła. Dyktator, który nie zrezygnował z bomby, jest chowany z największymi godnościami, a jego syn przejmuje władze - mówi Gebert.

Czy sankcje gospodarcze nie pogarszają sytuacji? - Sankcje podnoszę cenę, jaką Iran płaci za nielegalny program nuklearny. Iran systematycznie okłamywał społeczność międzynarodową. Łamał Traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej - podawał fałszywe dane Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej - przypomina.

- W świetle prawa międzynarodowego dążenie do posiadania broni atomowej lub jej posiadanie nie jest przestępstwem. Choć - moim zdaniem - powinno być. Przestępstwem jest jednak naruszanie traktatów. Iran to robi i płaci za to bardzo wysoka cenę - tłumaczy. (Państwa, które w ciągu ostatnich lat zyskały broń atomową - Indie, Pakistan, Izrael - nie były sygnatariuszami traktatu. Korea Płn. wypowiedziała traktat)

DOSTĘP PREMIUM