Skandaliczny film. Zidentyfikowano żołnierzy oddających mocz na ciała zabitych talibów [WIDEO]

Film jest wstrząsający: grupa najprawdopodobniej amerykańskich marines oddaje mocz na ciała zabitych talibskich bojowników. - To barbarzyństwo - komentuje rzecznik talibów. Jeżeli film okaże się autentyczny, to zbezczeszczenie zwłok może zagrozić dopiero co rozpoczętym negocjacjom pokojowym z talibami, firmowanym przez Waszyngton.


Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych (Marines) to elitarne oddziały amerykańskiej armii. Dlatego opublikowane na YouTubie wideo wywołało szok w amerykańskiej armii. Na filmie ubrani w bojowe uniformy marines mężczyźni stroją podczas bezczeszczenia zwłok niesmaczne żarty.

Amerykańska piechota morska zidentyfikowała jednostkę, z której pochodzili żołnierze oddający mocz na zwłoki talibów. Żołnierze zarejestrowani w tym materiale pochodzą z 3. Batalionu w Camp Lejeune w stanie Karolina Północna. Sekretarz obrony USA polecił wszcząć natychmiastowe śledztwo i zapowiedział surowe ukaranie winnych bezczeszczenia zwłok. Hillary Clinton również potępiła zachowanie żołnierzy i uznała je za "absolutnie niezgodne z amerykańskimi wartościami i standardami zachowania". Wcześniej wideo potępili afgańscy talibowie, a także prezydent Afganistanu Hamid Karzaj i dowództwo stacjonujących tam sił NATO-wskich ISAF. Zarówno talibowie, jak i Amerykanie zapewniają, że wideo nie zaszkodzi procesowi pokojowemu w Afganistanie. Do 2014 roku Amerykanie mają całkowicie się stamtąd wycofać.

Skandaliczny film zagrozi rozmowom pokojowym?

Film nie mógł wypłynąć w gorszym dla Amerykanów momencie. W ciągu dziesięciu lat wojny w Afganistanie ujawniono niejeden skandal z udziałem amerykańskich żołnierzy służących pod Hindukuszem. Amerykańska armia oskarża obecnie żołnierzy m.in. o zabójstwa nieuzbrojonych afgańskich cywilów w prowincji Kandahar w 2010 r. Sprawę ujawniły wówczas ''Der Spiegel'' i Rolling Stone.

A teraz ze względu na budżetowe oszczędności i zmęczenie opinii publicznej dziesięcioletnią wojną, w której jedynym propagandowym sukcesem było zabicie w ubiegłym roku lidera Al-Kaidy Osamy ben Ladena, Waszyngton znacznie redukuje liczebność swoich wojsk w Afganistanie i próbuje usilnie doprowadzić do pokoju, promując negocjacje pokojowe z talibami. W przyszłym tygodniu amerykański ambasador Marc Grossman jedzie do Afganistanu i Kataru. Od rozmów w Kabulu i Rijadzie zależy, jaką ofertę Waszyngton złoży talibom.

Talibowie: "To barbarzyństwo"

Sami islamscy bojownicy podkreślają, że "barbarzyństwo" marines, którzy zbezcześcili zwłoki ich towarzyszy, nie przeszkodzi rozmowom pokojowym, "bo jest to ich początkowa faza".

Wideo już wywołało w USA skandal. Potępiła je m.in. amerykańska muzułmańska grupa obrońców praw człowieka. W liście do sekretarza obrony Leona Panetty Rada ds. Stosunków Amerykańsko-Islamskich napisała, że "wszyscy winni muszą ponieść najwyższą karę" przewidzianą w amerykańskim kodeksie wojskowym. List otrzymały też agencje informacyjne.

"Wsadzić ich za kraty". "To niegodne żołnierza"

Zareagowali także, choć w różny sposób, użytkownicy amerykańskich portali wojskowych. "Wpakować ich za kratki" - nie ma wątpliwości jeden z nich. "Jestem weteranem i wiem, co znaczy nienawiść do wroga. Nie mówię, że to, co zrobili, da się usprawiedliwić w jakikolwiek sposób. Ale nigdy nie należy nagrywać takich rzeczy i publikować ich w internecie" - napisał inny. Powód? Prosty: wściekli talibowie mogą wykorzystać skandaliczny film jako wymówkę do torturowania pojmanych amerykańskich żołnierzy.

Kwaśną minę ma także Pentagon. Jak powiedział jego rzecznik kpt. John Kirby, departament obrony jest "głęboko wzburzony" filmem. - Ktokolwiek to jest i jakiekolwiek były okoliczności tego zdarzenia - w sprawie którego trwa śledztwo - to zachowanie jest bezczelne i nie do zaakceptowania u żołnierza - stwierdził Kirby.

DOSTĘP PREMIUM