Wybory w USA. Czy "najlepszy kandydat" odpadł w przedbiegach? Huntsman zrezygnował

Były gubernator Utah, Jon Huntsman, wycofał się w poniedziałek z wyścigu o prezydencką nominację Republikanów. Polityk tłumaczył swoją rezygnację tym, że nie chce stać na drodze jedynemu kandydatowi, który ma szansę w starciu z Barackiem Obamą. Huntsman wezwał Republikanów do poparcia Mitta Romney'a. Komentatorzy polityczni tymczasem kwitowali z rezygnacją: - A mógł być najlepszym kandydatem na prezydenta USA.
Współpracownik polityka z Utah Sam Stein wyjaśnił w rozmowie z "Huffington Post", że Huntsman "nie chciał stać na drodze kandydatowi, który jest najlepiej przygotowany do starcia z Obamą i naprawienia amerykańskiej gospodarki". Tym najlepiej przygotowanym kandydatem ma być Mitt Romney, zwycięzca dwóch pierwszych głosowań w republikańskich prawyborach - i faworyt dwóch kolejnych w Karolinie Południowej i na Florydzie.

"Trzeba zewrzeć szeregi w GOP"

Podsumowując dotychczasową kampanię, 52-letni Huntsman stwierdził, że zupełnie zdominowała ją "toksyczna retoryka" poszczególnych kandydatów. Jego największe zastrzeżenia wzbudziły silne podziały w obozie Republikanów. - Ten wyścig przekształcił się w serię zaciekłych personalnych ataków, które nie są godne amerykańskich obywateli. To w końcu najważniejsze wybory w naszym życiu - mówił oburzony.

W specjalnym liście były gubernator stanu Utah zaapelował także do swoich zwolenników: "Po trzech latach etatyzmu, wyższych podatków i większych wydatków Ameryka desperacko potrzebuje powrotu do konserwatywnych wartości: ograniczonego wpływu państwa na biznes, niższych podatków i wyważonego budżetu. Ameryka jest dziś podzielona bardziej niż kiedykolwiek i, aby ponownie się zjednoczyła, najpierw my - członkowie Partii Republikańskiej - musimy się zjednoczyć we własnych szeregach".

Solidarny z Mittem Romney'em

Do dalszego kandydowania zniechęcił go dopiero trzeci wynik w głosowaniu w New Hamshire, topniejące w zastraszającym tempie środki finansowe na prowadzenie dalszej kampanii oraz presja ze strony części Republikanów wywierana na innego kandydata - Ricka Perry'ego. Perry miał zrezygnować z kandydowania i pozwolić konserwatywnym wyborcom Karoliny Południowej wybierać tylko między Rickiem Santorumem i Newtem Gingrichem, którzy stoją w opozycji do faworyta sobotniego głosowania - Romney'a.

To właśnie w akcie solidarności z byłym gubernatorem Massachusetts Huntsman miał wycofać się z wyścigu po nominację i zaapelować do swoich zwolenników o przekazanie swojego poparcia obecnemu liderowi sondaży. Z Romney'em oprócz przynależności do mormońskiego Kościoła łączą go centrowe poglądy.

"Wierzę w ewolucję i globalne ocieplenie"

Jeszcze parę miesięcy temu Huntsman uważany był za najsilniejszego kandydata Republikanów - i nie tylko - na prezydenta. Jego przewagę nad innymi politykami miały stanowić jego przygotowanie merytoryczne i doświadczenie zawodowe, m.in. jako biznesmena, dyplomaty, gubernatora, współpracownika czterech poprzednich administracji oraz specjalisty ds. handlu zagranicznego.

To właśnie jemu wybrany z ramienia Demokratów na prezydenta Barack Obama powierzył funkcję ambasadora w Chinach, które są najważniejszym obecnie kluczowym partnerem dla USA. "W każdym normalnym środowisku politycznym Huntsman byłby najlepszym i najgroźniejszym kandydatem na prezydenta" - pisał jakiś czas temu Dana Milbank, publicysta "The Washington Post".



Uznanie w bardziej liberalnych mediach zdobyły mu jego centrowe poglądy. Miały mu one zyskać także poparcie wśród bardziej umiarkowanych Republikanów i wyborców niezdecydowanych. - Wierzę w ewolucję i ufam naukowcom, jeżeli chodzi o globalne ocieplenie. Nazwijcie mnie szaleńcem - powiedział kiedyś, argumentując, że Republikanie nie mogą odwracać się od nauki. W innych wywiadach opowiadał się też m.in. za związkami partnerskimi dla par homoseksualnych i aborcją w określonych przypadkach. Sam z kolei jest ojcem siódemki dzieci, w tym dwóch dziewczynek z Chin i Indii, które adoptował wraz z żoną.

Amerykanie nie są gotowi na centrowego polityka?

Być może Huntsman miałby większe szanse na sukces w prawyborach, gdyby nie późny start jego kampanii. Podczas gdy większość republikańskich kandydatów od miesięcy przebierała nogami na linii startowej, Huntsman dopiero w kwietniu zeszłego roku wrócił do Stanów z placówki ambasadorskiej w Chinach. Swoją właściwą kampanię rozpoczął tymczasem jeszcze później, bo pod koniec czerwca. Miał już wtedy sporo do nadrobienia.

Sam polityk rozważa także i inne możliwe przyczyny swojej porażki. Jako najważniejszą wskazał brak miejsca między radykalizującymi się Demokratami i Republikanami na umiarkowaną politykę. - Państwo nie zajmuje się tym, czym powinno, bo z obu stron mamy tylko te ekstremalne elementy, które warczą na siebie, a pomiędzy którymi nie ma żadnego środka. Ja postanowiłem coś z tym zrobić, ale teraz się zastanawiam, czy ludzie oby na pewno są na to gotowi - podsumował Huntsman.

DOSTĘP PREMIUM