Kim Dzong Nam krytykuje brata: Jest marionetką w rękach generałów

Sukcesja to żart, reżim Korei Północnej wkrótce upadnie - przewiduje w nowej książce Kim Dzong Nam, najstarszy syn zmarłego dyktatora Kim Dzong Ila. O książce pisze brytyjski ?Guardian?.
Książka została napisana przez japońskiego dziennikarza Yoji Gomi, który kilka razy spotkał się z synem dyktatora i wymienił z nim wiele e-maili.

Kim Dzong Un zetrze się z wojskowymi?

Kim Dzong Nam przewiduje w książce m.in. próbę sił pomiędzy swoim przyrodnim bratem - Kim Dzong Unem - a północnokoreańskimi generałami. Twierdzi też, że jego brat jest zaledwie fasadą i marionetką w rękach rządzących krajem wojskowych. - Bez reform Korea Północna upadnie, a jeśli by doszło do zmian reżim się zawali - prorokuje.

Nam twierdzi też, że jego ojciec był przeciwny dziedziczeniu władzy, ale przekazał rządy Kim Dzong Unowi, by "zapewnić stabilizację kraju". - Sukcesja to żart wobec zewnętrznego świata - uważa Nam.

- Obawiam się o to, czy Kim Dzong Un, który tylko trochę przypomina naszego dziadka (Kim Ir Sena - red.), zaspokoi potrzeby mieszkańców - mówi Nam. Zapytany o opinię o obecnym władcy Pyongyangu odpowiada jednak: - Jesteśmy przyrodnimi braćmi, nigdy go nie spotkałem, więc nie wiem.

Dlaczego Kim Dzong Nam nie przejął władzy?

Nam był wcześniej uważany za naturalnego następcę Kim Dzong Ila, ale ponoć wypadł z łask ojca po tym, jak japońska straż graniczna zatrzymała go na lotnisku z fałszywym paszportem. Po zatrzymaniu powiedział, że chciał zobaczyć Disneyland w Tokio.

Sam Kim Dzong Nam twierdzi, że gdy wyjechał zagranicę do szkoły, jego ojciec poczuł się samotny i zbliżył się do jego młodszego brata. Po powrocie do kraju w rozmowie z ojcem podkreślał konieczność reform i otwarcia rynku, i przekazał, że inne kraje są zaniepokojone próbami nuklearnymi Korei. Te uwagi spowodowały ponoć podejrzliwość Kim Dzong Ila.

Nam obecnie mieszka w Makao i, jak sam przyznaje, współpracuje z chińskim rządem.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (4)
Kim Dzong Nam krytykuje brata: Jest marionetką w rękach generałów
Zaloguj się
  • passtorian

    Oceniono 1 raz 1

    Artykul jak artykul - przekazal to o czym zachodnia prasa trabi. Z malym wyjatkiem. W prasie zachodniej czytamy w jednych z pierwszych paragrafow ze gosc o ktorym jest relacja to polnocno koreanski playboy, czyli beztroski babiarz. A tutaj cisza o tym! Bo wiadomo - dziwkarz i wielbiciel Disneylandu - nic wiecej nie trzeba zeby uwartosciowic typka. W sumie - artykul tzw. bez ikry ale oglupic czytelnika moze.

  • martin933

    Oceniono 1 raz 1

    Tego typu rewelacje, należy odbierać z więlką nutą ostrożności. Bo to może być zagrywka. 1. twz. Zachodnich demokracji. 2. Pólnocnokerańskiego wywiadu. 3. Chińskiego wywiadu. 4. Japońskiego wywiadu. 5. Rosyjskiego wywiadu, 6. To może być prawda. 7, To może być interes kogoś z pośród sześciu wcześniej wymienionych. :-) To znaczy wartość tej informacji jest wątpliwa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX