Dwie bomby wybuchły w Irlandii Płn. "Faszyzm"

Dwie bomby wybuchły w nocy w mieście Derry w Irlandii Północnej. Nikt nie ucierpiał, bo po telefonicznych ostrzeżeniach policja ewakuowała mieszkańców dwóch ulic. Atak ostro skomentowali lokalni politycy.
Bomby eksplodowały po godz. 20.00 czasu lokalnego przed urzędem opieki społecznej na Strand Road i nieopodal biura informacji turystycznej na pobliskiej Foyle Street. Dzięki temu, że policja dostała osobne ostrzeżenia telefoniczne i zadziałała błyskawicznie - w ciągu pół godziny zdołała zorganizować ewakuację mieszkańców - obyło się bez ofiar. Policjanci ostrzegają, że należy się w Derry spodziewać zakłóceń w ruchu ulicznym jeszcze dziś w ciągu dnia.

"Tego rodzaju faszyzm był elementem naszej przeszłości"

Minister sprawiedliwości w rządzie Irlandii Północnej, David Ford, powiedział, że trzeba uświadomić sprawcom zamachów, iż przemoc nie zbliża ich ani na jotę do ich deklarowanego celu - zjednoczenia Ulsteru, należącego wciąż do Zjednoczonego Królestwa, z Republiką Irlandzką. Były burmistrz Derry Colum Eastwood zareagował bardziej emocjonalnie. Według niego był to kolejny atak wrogów miasta i Irlandii. A lider Partii Ulsterskich Unionistów Tom Elliott uznał, że za zamachem kryją się rozłamowi republikanie. - Tego rodzaju faszyzm był elementem naszej przeszłości, ale nie ma dla niego miejsca w przyszłości - mówił Elliott.

Krwawa historia Derry/Londonderry

Derry, zwane Londonderry przez zwolenników utrzymania prowincji pod zwierzchnictwem Londynu, a nie Dublina, to miasto, którego najnowsza historia jest głęboko naznaczona przemocą. Ostatnia bomba wybuchła tam w zeszłym roku przed biurem organizacyjnym akcji "Miasto Kultury 2013".

DOSTĘP PREMIUM