Wybory w USA. Romney zarabia miliony, płaci niskie podatki. Co na to wyborcy?

Ma pieniądze ulokowane w funduszach inwestycyjnych na Kajmanach, Bermudach i w Szwajcarii. Zarabia miliony dolarów rocznie. I płaci niższe podatki niż niektórzy jego wyborcy. Republikański kandydat na prezydenta USA Mitt Romney ujawnił swoje dochody. I może za to zapłacić utratą poparcia wyborców.
Za lata 2010 r. i 2011 r. Mitt Romney zapłaci podatek w wysokości 15 proc. od swoich dochodów. To znaczy, że od 42,5 mln. dolarów, które zarobił w ciągu dwóch ubiegłych lat, będzie musiał oddać fiskusowi tylko 6,2 mln. Jeden z najbogatszych kandydatów na prezydenta USA w historii (jego majątek jest szacowany na od 190 do 250 mln. dolarów), przedstawił dziś ponad 500 stron dokumentów podatkowych. Zrobił to pod presją wyborców. Sympatycy Partii Republikańskiej (GOP) coraz głośniej domagali się ujawnienia jego dochodów.

Gingrich strzela celnie: "Mitt nie wie, jak żyje większość Amerykanów"

Główny rywal Romneya w walce o prezydencką nominację Republikanów, Newt Gingrich, zapytał publicznie podczas debaty przed niedawnymi prawyborami w Karolinie Południowej, czy Romney ukrywa informacje o swoich finansach, Romney robił wszystko, by nie zadeklarować, czy swoje dochody ujawni. Gingrich, zdolny mówca, były przewodniczący amerykańskiej Izby Reprezentantów, stwierdził też, że Romney nie wie, jak żyje większość Amerykanów.

Wpadka kosztowała byłego gubernatora Massachusetts kolejne głosy, co wraz z ogólnym spadkiem poparcia na korzyść Gingricha zapewniło temu ostatniemu zwycięstwo w prawyborach w Karolinie Południowej. Wcześniej, po ostatecznym przeliczeniu głosów, Romney stracił też zwycięstwo w prawyborach w Iowa na rzecz Ricka Santoruma. W ciągu kilku dni z fotela lidera wyścigu o prezydencką nominację wrócił do szeregu. Sprawa nominacji jest otwarta: każdy z trzech liczących się kandydatów (Ronowi Paulowi nikt nie daje większych szans) każdy ma po jednym zwycięstwie.

Romney ujawnia zeznania podatkowe. Dał miliony na kościół

Po porażce w Karolinie Południowej wściekły Romney ruszył do kontrataku. Jego sztab wypuścił materiały ostro atakujące charakter Gingricha i jego lukratywną pracę doradcy w Waszyngtonie. A sam kandydat postanowił postawić na jawność i opublikował swoje zeznanie podatkowe. Były gubernator Massachusetts chce odzyskać fotel lidera po prawyborach na Florydzie, które odbędą się 31 stycznia. Jednym ze sposobów na zaprezentowanie go jako uczciwego była właśnie publikacja zeznań podatkowych.

Z zapisów tych dokumentów wyłania się obraz człowieka wprawdzie bardzo bogatego, ale szczodrze wydającego swoje pieniądze na cele charytatywne. Mitt i jego żona przeznaczyli na nie przez ostatnie 2 lata 7 mln. dolarów - ponad 15 proc. dwuletnich zarobków kandydata. Większość tej kwoty otrzymał kościół mormoński, którego Romney jest członkiem.

Kontratak Romneya to strzał w stopę? Płaci bardzo niskie podatki

Ale - paradoksalnie - ujawnienie zeznań podatkowych może obrócić się przeciwko Romneyowi. Stawka, po której płaci podatki, jest niższa od stawki większości pobierających normalną pensję Amerykanów, bo biznesmen-milioner tak gospodaruje swoim majątkiem, że większość dochodów uzyskuje z inwestycji (np. w akcje czy nieruchomości). Podatek od tego typu przychodów jest w amerykańskim prawie niezwykle korzystny - właśnie 15 proc.

Tymczasem najwyższa stawka podatkowa dla osób pobierających normalną pensję to 35 proc. Do tego, aby - i słusznie - uniknąć podejrzeń o konflikt interesów, większość inwestycji Romneya jest ulokowana w tzw. ślepych funduszach, których zasadą działania jest, że powierzający pieniądze - często np. zarządzający pieniędzmi publicznymi - nie wie, w co będą inwestowane jego prywatne środki.




Romney nie wstydzi się bogactwa, ale konto zlikwidował

Romney nie łamie prawa. I podkreśla, że nie ma zamiaru wstydzić się tego, że odniósł sukces. Ale to, jak relatywnie niskie płaci podatki, doda kolejnych argumentów tym, którzy krytykują amerykański system podatkowy jako preferujący bogaczy i wielki biznes, co od miesięcy podnosi ruch Occupy Wall Street. Wprawdzie członkowie sztabu byłego gubernatora Massachusetts zaręczają, że inwestycje w fundusze na Kajmanach oraz konto w szwajcarskim banku były zgłaszane w zeznaniach podatkowych i nie miały służyć jako drogi uniknięcia wyższych podatków, to jeszcze w ubiegłym roku Romney konto w Szwajcarii zamknął, bo w trakcie kampanii mogło stać się problemem.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM