Wybory w USA. Kościół krytykuje "antykatolickie nastawienie" Obamy

"Zmuszanie duchownych i obywateli do bezpośredniego płacenia za działania, które naruszają ich przekonania religijne, jest bezprecedensowym atakiem na wolność sumienia". W ten sposób przewodniczący episkopatu Stanów Zjednoczonych, kardynał nominat Timothy Dolan skrytykował na łamach dziennika "The Wall Street Journal" forsowanie przez administrację prezydenta Baracka Obamy ustawy o ubezpieczeniach zdrowotnych.
Zakłada ona, że katolicki pracodawca jest zmuszony do wykupienia pakietu ubezpieczeń zawierającego środki antykoncepcyjne oraz refundację sterylizacji i środków poronnych. Ustawa wywołała obawy w środowiskach katolickich.

Arcybiskup Nowego Jorku wyraził głębokie zaniepokojenie antykatolickim nastawieniem administracji Obamy oraz przyszłością Ameryki bez podstawowych wolności. Przypomniał, że Kościół katolicki broni wolności wyznania, w tym w poszanowania sumienia wszystkich Amerykanów.

Amisze nie posiadają ubezpieczenia

Odnosząc się do kontrowersyjnej reformy przyznał, że niewielkim wspólnotom religijnym udało się wywalczyć zwolnienie. Wymienił przy tym Amiszów, którzy w ogóle nie posiadają ubezpieczenia zdrowotnego, a rząd uznaje ich prawa. Podobnym przywilejem cieszy się Stowarzyszenie Chrześcijańskiej Nauki, którego członkowie wierzą, że wyleczenie dokonuje się tylko przez modlitwę. Również ich nie obejmie reforma ubezpieczeń. Sprzeciw sumienia wywalczyli sobie także kwakrzy, którzy nawet w czasie wojny odmawiają zabijania innych, a rząd uznaje ich przekonania.

Natomiast w przypadku katolików, w opinii abp. Dolana, administracja prezydenta Obamy poważnie łamie ich sumienia. Podobnie rzecz się ma z wszystkimi, którzy sprzeciwiają się traktowaniu ciąży jako choroby - napisał przewodniczący episkopatu Stanów Zjednoczonych.

Dziesiątki tysięcy w marszu antyaborcyjnym

W ,,Marszu dla Życia", który przeszedł ulicami Waszyngtonu 23 stycznia, udział wzięły dziesiątki tysięcy osób, reprezentujących różne wyznania i religie. Uczestników tegorocznej manifestacji, w większości młodych ludzi, nie odstraszył deszcz i pochmurna pogoda. Wydarzanie upamiętniło 39. rocznicę legalizacji aborcji w USA. Od 1973 roku w Stanach Zjednoczonych zginęło ponad 54 miliony nienarodzonych dzieci. Od 2009 roku wśród Amerykanów nieznacznie dominują przeciwnicy aborcji - wynika z sondażu Instytutu Gallupa.

Uczestnicy Marszu zaopatrzeni w transparenty i koszulki z hasłami pro-life prosili przyglądających się z boku przechodniów, by modlili się razem z nimi w obronie życia i przypominali, że ,,Adopcja to też opcja". Wśród uczestników dominowali uczniowie i studenci chrześcijańskich szkół i uczelni z różnych stanów USA.

"To nie przemijająca fantazja"

W przeddzień manifestacji odbyło się czuwanie w Narodowym Sanktuarium w Waszyngtonie - największej świątyni katolickiej Stanów Zjednoczonych. Głównemu celebransowi kard. Danielowi DiNardo, przewodniczącemu komisji episkopatu amerykańskiego do spraw propagowania ruchu pro-life, towarzyszyli przy ołtarzu liczni kardynałowie, arcybiskupi i biskupi z całego kraju.

Przewodniczący amerykańskiego episkopatu kardynał-nominat Timothy Dolan podkreślał, że obecność tysięcy ludzi podczas czuwania w sanktuarium, to dowód, że ruch w obronie życia nie jest, jak przewidywali niektórzy, ,,przemijającą fantazją", która wkrótce rozbije się o brzegi ,,nowego wspaniałego świata". Hierarcha podkreślił, że zaangażowanie młodych w takie inicjatywy jak ta, jest inspiracją dla katolików i innych obrońców życia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM