Potężne wpływy Chin w Afryce. Oto dowód [ZDJĘCIA]

Nowa siedziba Unii Afrykańskiej została oficjalnie otwarta. Kto opłacił budowę? - Ten wielki, strzelisty kompleks to dowód naszej przyjaźni z mieszkańcami Afryki. Świadectwo naszego silnego postanowienia, by wspomagać rozwój kontynentu - mówi przedstawiciel chińskich władz Jia Qinglin. - I dowód na wciąż rosnącą potęgę Chin w regionie - dopowiadają komentatorzy.
Nowa centrala Unii Afrykańskiej powstała w stolicy Etiopii, Addis Abbebie. Budynek (zresztą najwyższy w mieście) rzeczywiście wygląda imponująco: przeszklona kopuła, lśniące fasady, trzy centra konferencyjne, sala obrad mogąca pomieścić 2,5 tys. osób, fontanny...

Za wszystko, łącznie z luksusowym wyposażeniem wnętrz, zapłaciły Chiny. Większość materiałów budowlanych (i robotników) także przetransportowano z Chin. Koszt przedsięwzięcia zamknął się w 200 milionach dolarów. Budowa trwała trzy lata. Pracowało przy niej 1,2 tys. osób. Na trzy zmiany, 24 godziny na dobę.

fot. AP

W weekend rozpoczął się XVIII szczyt Unii Afrykańskiej, a budynek oficjalnie otwarto. - Ta budowla jest odbiciem nowej Afryki. To bardzo ważne wydarzenie dla naszej organizacji - mówił przewodniczący UA Teodoro Obiang Nguema. Później Jia Qinglin symbolicznie przekazał Nguemie gigantyczny złoty klucz. Na wietrze łopotały czerwone flagi z napisami "Pokój. Rozwój. Współpraca".

Dwa tysiące chińskich firm

- Chiny są największym partnerem handlowym Afryki. Zainwestowaliśmy w Afryce 13 miliardów dolarów. Na kontynencie działają dwa tysiące chińskich firm - wymieniał Jia. Rzeczywiście, w ciągu ostatnich 15 lat wartość chińskich inwestycji na Czarnym Lądzie poszybowała w górę.

Pierwszy znaczący krok zrobiono w latach 1996-1997. Najpierw Chińskie Państwowe Konsorcjum Paliwowe zawało umowę z Sudanem, Malezją i Indiami na wspólną eksploatację sudańskich pól naftowych, sprytnie wykorzystując fakt, że z ogarniętego wojną domową kraju wycofały się firmy kanadyjskie i amerykańskie. A już rok później to samo CPKP podpisało z rządem Sudanu kontrakt na budowę rurociągu łączącego sudańskie pola naftowe z wybrzeżem Morza Czerwonego.

"Złote pole" dla inwestycji

W kolejnych latach przyszedł czas na ofensywę dyplomatyczną. Kontynent odwiedzali szef MSZ, wiceprezydent, a w końcu prezydent Chin. Za każdym razem podpisywano kolejne umowy o współpracy.

W 2006 r. w Pekinie zorganizowano szczyt afrykański. Na spotkanie z władzami Chin przybyli przedstawiciele 48 państw Afryki, które zaowocowało kolejnymi transakcjami. Teraz minister spraw zagranicznych Chin Yang Jiechi wprost nazywa Afrykę "złotym polem" dla inwestycji zagranicznych. Wpływy Chin są tam ogromne. ZOBACZ ZDJĘCIA NOWEJ SIEDZIBY UA >>>

Na otwarciu nowego kompleksu w Addis Abbebie prezydent Etiopii powiedział: - W ciągu ostatnich dekad współpraca Chiny-Afryka stawała się coraz ściślejsza. A przyszłość wygląda jeszcze lepiej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM