"Niech żyje Kim Dzong Il" - w Korei Płd. aresztowali aktywistę za wpis na Twitterze

Amnesty International domaga się od Korei Południowej zwolnienia z aresztu aktywisty oskarżonego o "pomoc wrogowi", czyli Korei Północnej. 24-latek publikował na swoim koncie na popularnym portalu społecznościowym Twitter komunikaty skopiowane z oficjalnego konta twitterowego Korei Północnej.
"Niech żyje Generał Kim Dzong-Il" - komunikaty o tej i podobnej treści aktywista południowokoreańskiej partii socjalistycznej publikował na Twitterze. Jak sam tłumaczył po tym, jak został zatrzymany, chodzi mu o ośmieszenie przywódców Korei Północnej, a nie wspieranie ich.

Obecnie 24-letni Park Jeong-Geun przebywa w areszcie. Grozi mu do siedmiu lat więzienia. - To nie jest kwestia bezpieczeństwa narodowego, lecz tylko smutna historia tego, że władze Korei Południowej nie rozumieją sarkazmu - tak całą sprawę komentuje Sam Zarifi, dyrektor Amnesty International Azja-Pacyfik. W oświadczeniu stwierdza, że: "Aresztowanie kogokolwiek za pokojowe wyrażanie opinii jest pogwałceniem międzynarodowego prawa. W tym zaś konkretnym przypadku zarzuty przeciwko Jeong-Geun są po prostu absurdalne i powinny zostać jak najszybciej oddalone".

"Efekt mrożący" prawa Korei Płd.?

- Prawo Korei Południowej dotyczące bezpieczeństwa narodowego ma "efekt mrożący", tzn. że teoretycznie służy w walce z zagrożeniem narodowym, jednak w praktyce zastrasza obywateli i blokuje wolność wypowiedzi - uważa Zarifi. Dodaje, że to prawo powinno być po prostu zniesione.

Amnesty podkreśla również w oświadczeniu, że partia, z której wywodzi się niepokorny aktywista, wielokrotnie krytykowała Koreę Północną za nadmierne wykorzystywanie siły roboczej oraz za model sukcesji władzy, która w Korei Płn. przechodzi z ojca na syna.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny