Wybory w USA. Prawybory w 3 stanach dla Santoruma. Ale nominacja i tak dla Romneya?

To był fatalny wieczór dla Mitta Romneya. Uznawany za najpoważniejszego pretendenta do prezydenckiej nominacji Republikanów polityk musiał gratulować konkurentowi - Rickowi Santorumowi - miażdżącego zwycięstwa w prawyborach w trzech stanach. Popierany przez konserwatywną prawicę Santorum jest na fali. Ale według komentatorów bliższy nominacji jest Romney. Bo ma pieniądze.


Rick Santorum zaliczył hat-tricka - piszą amerykańskie media. Popierany przez najbardziej konserwatywną część elektoratu Partii Republikańskiej (Grand Old Party - GOP) były senator wygrał prawybory Republikanów w stanach Missouri, Minnesota i Kolorado.

Tak wyraźne zwycięstwo Santoruma to sygnał zmiany układu sił w republikańskim wyścigu po prezydenturę i znak tego, że Mitt Romney nie potrafi zjednoczyć wokół siebie różnych frakcji GOP, w szczególności tych najbardziej konserwatywnych - pisze CNN. Santorum zdobył poparcie zwolenników ruchu Tea Party i religijnych konserwatystów. I mierzy wysoko - jak podkreślił w wieczornym przemówieniu, chce być konserwatywną alternatywą nie dla Romneya, ale dla Baracka Obamy.

To była zła noc dla Romneya - wtóruje "Huffington Post". "Nieważne jak liczyć, to kolejny potężny cios, podkopujący jego pozycję jako najsilniejszego republikańskiego kandydata na prezydenta" - dodaje w komentarzu popularny i wpływowy portal.

"Ta noc pokazała to jasno: Romney wciąż nie umie porwać swoją osobą Republikanów" - pisze "HP". I dodaje, że hat-trick Santoruma przyniesie mu zapał i entuzjazm partyjnych dołów i - wreszcie - pieniądze. Jako przykład wskazuje milionera, bzinesmena Fostera Friessa, który na wczorajszym wieczorze wyborczym stał za kandydatem.

"Dla Romneya Santorum jest bardziej niebezpieczny niż Gingrich"

Z głosami o poważnych kłopotach Romneya zgadza się wpływowy bloger Nate Silver, autor autoryzowanego przez dziennik "New York Times" bloga "FiveThirtyEight", który w 2008 r. m.in. trafnie przewidział niemal wszystkie zwycięstwa Baracka Obamy w kampanii wyborczej. "Bitwa będzie długa. (...) Santorum jest niebezpieczniejszy dla Romneya niż (trzeci kandydat do nominacji GOP - red.) Newt Gingrich" - pisze Silver.

Republikańskie partyjne doły zdominowane są przez elektorat Santoruma - religijnych, konserwatywnych wyborców, często o niższych dochodach. A Romney jest postrzegany jako kandydat finansowej elity - podkreśla Silver. I wytyka mu błąd: nie pojawił się osobiście w żadnym z przegranych stanów. Nie prowadził w nich mocnej, widocznej kampanii w mediach. Zaryzykował - i przegrał, jak w podobnych okolicznościach Hillary Clinton cztery lata temu przegrywała z Obamą prawybory Demokratów.

Romney zdobędzie nominację, bo przetrzyma innych?

"Na szczęście dla niego, jego konkurenci nie mają takich talentów organizacyjnych, talentu oratorskiego i zdolności zbierania pieniędzy na kampanię" - zauważa "FiveThirtyEight".

Były gubernator Massachusetts to milioner, który na potrzeby kampanii ma rezerwuar pieniędzy i może swoich konkurentów po prostu przetrzymać. "Ale nie jest tak silny, by mógł mu się przytrafić drugi raz tak czarny dzień" - konkluduje Silver. "Mitt będzie walczył w całym kraju" - zapowiada jeden z liderów jego sztabu, Rich Beeson. Słusznie. Według "Washington Post", Romney "od trzech tygodni" nie wszedł przed kamerami w dialog z własnymi wyborcami.

DOSTĘP PREMIUM