Czarne chmury nad ACTA. Niemcy nie podpiszą

To już trzeci kraj po Polsce i Czechach, w którym kontrowersyjna umowa międzynarodowa dotycząca ochrony praw własności intelektualnej napotkała skuteczny sprzeciw. O ile jednak rząd Tuska umowę podpisał, a dopiero po potężnych protestach wycofał się z jej ratyfikacji, to Berlin ma łatwiejsze zadanie - nie zdążył jeszcze - a być może nie chciał zdążyć - jej nawet podpisać.
Niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych nie podpisze umowy ACTA - informuje "Die Welt". To sukces niemieckich przeciwników tej kontrowersyjnej umowy - dodaje gazeta, powołując się na agencję DPA.

Według informacji z kół zbliżonych do rządu w Berlinie niemieckie MSZ wycofało gotowe już upoważnienie do podpisania ACTA. Tym samym na dokumencie widnieją wciąż tylko 22 z 27 podpisów państw Unii Europejskiej. Do tej pory Berlin twierdziło, że nie podpisał ACTA wyłącznie z przyczyn formalnych.

Niemiecka lewica i środowiska internetowe przeciw ACTA

W ostatnich tygodniach niemieccy przeciwnicy ACTA zintensyfikowali protesty. Przeciwko umowie, która, według jej przeciwników, ograniczy prawa użytkowników internetu, solidarnie wystąpili politycy Zielonych, Lewicy i Partii Piratów. Wątpliwości słychać było nawet z szeregów liberałów z FDP. Na przewidzianych na jutro demonstracjach przeciwko ACTA w 60 niemieckich miastach miały zjawić się tysiące ludzi - pisze "Die Welt" i podkreśla, że zarówno w Polsce, jak i w Czechach, masowe protesty przeciwko wprowadzeniu ACTA były ogromnym zaskoczeniem dla władz.

DOSTĘP PREMIUM