Internetem w Putin@

Rosyjscy komandosi i feministki nagrywają antyputinowskie piosenki, na portalach społecznościowych aktywiści organizują akcje, ludzie mobilizują się satyrycznymi filmikami na YouTube, a specjaliści doradzają na blogach, jak się ubrać na protest. Runet, czyli rosyjski internet, obnaża słabości Putina i bezwzględnie go wyśmiewa. Premier jednak nie stoi bezczynnie - próbuje kontratakować.
Wybory prezydenckie odbędą się w Rosji 4 marca. Jest już niemal pewne, że Władimir Putin (obecnie premier) je wygra, choć nie wiadomo, czy w pierwszej, czy w drugiej turze. Przeciwnicy Putina wiedzą, że najbliższe głosowanie nic nie zmieni, ale budują fundamenty pod zmianę w odleglejszej przyszłości: mobilizują się i organizują.

Putin przez ponad dekadę siłą i PR-em budował wizerunek "prawdziwego mężczyzny", niemal cara, a może nawet półboga. Pozował do zdjęć z gołą klatą, na koniu i za sterami samolotu. Jednak w ostatnich miesiącach nie tylko zaczął tracić poparcie, ale doszło wręcz do istnej desakralizacji jego postaci. Gdy Putin w listopadzie próbował "ogrzać się" w sławie jednego z najsłynniejszych rosyjskich bokserów, kibice go wygwizdali.



To był symboliczny przełom, a zarazem początek wielkiej internetowej twórczości.

Jak ich ludzie widzą

Nabijanie się z polityków w internecie bywa na całym świecie banalną rozrywką. A rosyjski internet nią nie gardzi, na rozgrzewkę więc: Miedwiediew tańcuje na szkolnym spotkaniu rocznicowym, a Putin "rozmawia" z narodem:



Dlaczego głosuję na Putina

Kreml nie pozostaje bierny. W ostatnich dniach rosyjski internet rozgrzewa dyskusja wokół znanej rosyjskiej aktorki Czułpan Chamatowej, która wzięła udział w internetowym kontrataku Kremla. Sztab Putina przygotował serię minutowych filmików, w których celebryci opowiadają, dlaczego będą 4 marca głosować właśnie na niego.

Wystąpiła i Chamatowa. - W naszym życiu nie ma niczego ważniejszego niż zdrowie dzieci. Władimir Putin ani razu nie był na nasze prośby obojętny - tłumaczy swój głos.



Opozycyjni internauci się podzielili. Jedni rozgrzeszają aktorkę, bo według nieoficjalnych informacji jest ofiarą szantażu (gdyby nie wzięła udziału w proputinowskiej agitacji, to jej fundacja pomagająca dzieciom straciłaby publicznych darczyńców), drudzy zaś przekonują, że nic Chamatowej nie usprawiedliwia.

No i jest jeszcze Sergiej, który dołączył do akcji i też tłumaczy, dlaczego głosuje na Putina:



Sergiej Putina popiera, bo dzięki niemu "mieszka w domu, korzysta z transportu, pracuje w pracy, je jedzenie, oddycha powietrzem. I chce, by to trwało".

Antyputinowski protest song

"Nasz dom wariatów głosuje na Putina" to już klasyka, pierwszy hit antyputinowskich manifestacji. To opowieść pacjenta domu wariatów, który narzeka, że wszystko jest skomplikowane i "pochrzanione", ale nikogo to nie obchodzi.



W styczniu przeciwnicy Putina protestowali już w rytm piosenki nagranej przez weteranów - spadochroniarzy.



"Nie pozwolimy na kolejne kłamstwa, nie pozwolimy ci kraść, jesteśmy wolnymi spadochroniarzami, z nami ojczyzna".

Opozycyjne Radio Echo Moskwy ogłosiło jednak ostatnio, że najlepszym antyputinowskim hymnem jest utwór w wykonaniu Tolibdżona Kurbanhanowa. Opozycjoniści przewrotnie polubili utwór tadżyckiego piosenkarza, ponieważ jego autor całkiem serio nazywa Putina "wysłannikiem Bożym". "Pracował jako agent, najlepszy sportsmen i syn narodu".



Zjawiskiem samym w sobie są dziewczyny z Pussy Riot. To radykalne feministki, które m.in. na Placu Czerwonym wzywały Rosjan do zamieszek przeciwko Putinowi.



Modnie i trendy

Protestowanie stało się w Moskwie modne. Protestują szanowani pisarze, dziennikarze, a nawet rosyjska celebrytka porównywana do Paris Hilton - Ksenia Sobczak. Protestuje też projektant mody Aleksandr Arutjunow, który stworzył nawet blog, gdzie doradza m.in., jak ubrać siebie i swoje dziecko na mityng.

Podział na młodych-miastowych i prowincje staje się w gorączkowym czasie wyborczym coraz bardziej widoczny. Podgrzewa go sam Putin, którego elektorat nie siedzi w internecie, a przed telewizorem, gdzie premier-prezydent króluje. Swoim wyborcom mówi, że protestują zepsuci, bogaci, liberalni i miastowi.

Putin za kratami

Hitem rosyjskiego internetu był też udający fragment serwisu informacyjnego filmik "Areszt Władimira Putina: reportaż z sali sądowej".



Putin staje przed tym samym sędzią, który skazał byłego szefa koncernu naftowego Jukos Michaiła Chodorkowskiego. Odpowiada za sprzeniewierzenie państwowego majątku, nadużycie władzy, machinacje finansowe i "udział w przygotowaniu aktów terroru mających na celu zasianie strachu wśród obywateli i wywarcie presji na organy państwa".

Putin jak Kaddafi

Kwitnie też klasyczna twórczość internetowa, czyli tzw. memy i przerabianie już istniejących filmików. Ten poniżej to przeróbka zwiastuna do nowego filmu Sachy Barona Cohena o Muammarze Kaddafim.



Rosyjscy komuniści wzięli się natomiast za amerykański film "2012", wieszczący koniec świata. W rosyjskiej wersji do zagłady może doprowadzić bitwa o władzę między Putinem a Miedwiediewem.



Kontratak z Kremla

Kreml pokazuje Rosję bez Putina jako kraj na skraju zagłady, bez przyszłości.



Opozycja to według rosyjskiej propagandy amerykański spisek. Ofiarą chamskiego ataku stał się nowy amerykański ambasador, który przyjechał do Moskwy w styczniu. Na YouTube wkrótce pojawił się filmik, którego autorzy pokazują Hiszpanom i Grekom dwa zdjęcia: ambasadora i mężczyzny skazanego za pedofilię. Bez przedstawiania zdjęć pytają przechodniów, który z dwójki bardziej przypomina im pedofila. Wszyscy wskazują na dyplomatę.



W internecie Putin na zwycięstwo nie miałby szans, ale internet, choć coraz popularniejszy, nie ma szans z telewizją. Jak pisał ostatnio "The New York Times", to właśnie z telewizji informacje czerpie 70 proc. Rosjan. A tam króluje Putin, odwiedzający fabryki, biorący udział w koncertach i uprawiający sporty.

Ostatnio chciał się przejechać bobslejem podczas spotkania z kadrą narodową. Ale ku uciesze przeciwników sportowcy taktownie usadzili go na tylnym siedzeniu, mówiąc, że na przednim jest zbyt niebezpiecznie. Co więcej, za pierwszym razem nie udało im się rozpędzić wystarczająco, by podjechać pod wzgórze:



Internetem rewolucji się nie zrobi, ale jako narzędzie okazał się wielką pomocą w wielu miejscach na świecie.

DOSTĘP PREMIUM