Tylko sankcje Reagana odniosły skutek. Ale Łukaszence odpuścić nie można [EKSPERT]

Zdaniem dr. Ryszarda Żółtanieckiego nie należy oczekiwać, że sankcje wobec Białorusi przyniosą spektakularny efekt. - Jeśli nie są wielkim systemowym projektem, jak ten zastosowany przez Ronalda Reagana wobec państw komunistycznych, to przynoszą bardzo ograniczone skutki - mówił w TOK FM. Zdaniem eksperta o Białorusi UE powinna mówić jednym głosem. A z tym bywa różnie, bo niektóre państwa Unii prowadzą interesy z reżimem Łukaszenki.
- Holendrzy mają duże biznesy na Białorusi. Kupują od nich przetworzone produkty naftowe. A Słowenia nie zgodziła się na rozszerzenie listy osób objętych unijnymi sankcjami o jednego z białoruskich oligarchów. Bo prowadzą z nim interesy. Jeśli tak będziemy funkcjonować, to

pani Ashton powinna spakować papiery i udać się z powrotem na angielską prowincję - stwierdził dr Ryszard Żółtaniecki.

Były ambasador RP w Grecji i na Cyprze, a obecnie kierownik Akademii Służby Zagranicznej i Dyplomacji Collegium Civitas, jest przekonany, że sankcje wobec Białorusi są niezbędne. - Mają sens wybitnie symboliczny. Sankcje pokazują, że to, co dzieje się na Białorusi, z punktu widzenia naszych wartości jest absolutnie nieakceptowalne. Ten sygnał im głośniejszy, tym jest bardziej słyszalny. Również przez białoruskie społeczeństwo. A jednym z naszych zadań jest wzmacnianie zalążków społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi - uważa gość TOK FM.

Udało się tylko Reaganowi

Ale nie należy się spodziewać spektakularnych efektów zastosowanych do tej pory sankcji wobec sąsiada Polski. O ograniczonych skutkach sankcji świadczą wieloletnie doświadczenia historyczne. - Najlepszym przykładem jest Kuba. Tyle lat zaostrzanych sankcji i co? "Castryzm" kwitnie - stwierdził dr Żółtaniecki.

O bezdyskusyjnym sukcesie można mówić tylko w jednym przypadku. - Sankcje okazały się skuteczne, wtedy kiedy Ronald Reagan zadusił gospodarkę sowiecką. Ale to był wielowymiarowy projekt. I to był prezydent, który dysponował ogromnym potencjałem. A w przypadku Unii Europejskiej tego nie mamy - ocenił ekspert.

Rosję trzeba przeciągnąć na naszą stronę

Kierownik Akademii Służby Zagranicznej i Dyplomacji Collegium Civitas przyznał, że "dyplomacja, kiedy ma do czynienia ze zdeterminowanym dyktatorem, jest bezradna". - Tylko solidarność opinii międzynarodowej i solidarna presja może przynieść efekty. Ale ta presja nie obędzie się bez udziału Moskwy. Wydaje mi się, że część wysiłków Brukseli powinna iść na przekonanie nowego prezydenta Rosji, że władza Łukaszenki szkodzi też wizerunkowi Moskwy - uważa dr Żółtaniecki.

Obecnie to właśnie dzięki Rosji Białoruś jeszcze funkcjonuje. - Jest jedynym ratunkiem, bo ekonomia Białorusi się kruszy. Proszę pokazać szaleńca, który by zainwestował pieniądze w upadającą gospodarkę. Mogą to zrobić tylko Rosjanie - mówił gość "Komentarzy Radia TOK FM".

"Żywie Biełaruś"

Zdaniem premiera wczorajszy nakaz wyjazdu z Białorusi dla ambasadorów Polski i UE pokazuje, że unijne sankcje są dokuczliwe dla reżimu Łukaszenki. Donald Tusk nazwał kroki podjęte przez Mińsk nerwowymi i dość drastycznymi.

Swoje wystąpienie

zakończył w języku białoruskim. Premier powiedział: Żywie Biełaruś, co znaczy niech żyje Białoruś.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM