Kapitan "Costa Concordii" już raz miał wypadek. Za szybko manewrował i uszkodził inny statek

Niemiecki port Warnemunde, czerwiec 2010 r. Liniowiec "Costa Atlantica" manewruje z prędkością od 7,7 do 7,9 węzła. Zbyt szybko. Potężny statek uszkadza inną jednostkę. Za jego sterami siedzi... kapitan Francesco Schettino, okryty niesławą po tragedii "Costa Concordii". Śledztwo ws. tego wypadku ujawnia kolejne fakty stawiające Schettino i jego załogę w złym świetle. Załoga miała brać narkotyki i często piła alkohol.
Informacje o poprzednim wypadku z udziałem statku kierowanego przez Schettino przeciekły do prasy z dokumentów śledztwa. Jednym z nich jest list, który pracodawca lekkomyślnego kapitana wysłał do niego po incydencie w Warnemunde. Opublikowała go włoska "La Stampa".

Pracodawca Schettino - firma Costa Crociere, największy włoski operator rejsów turystycznych z Genui, właściciel "Costa Concordii" - podał w nim prędkość, z którą "Costa Atlantica" poruszała się w czasie manewrów, i jej skutek - uszkodzenie innego statku.

"Nie znałem ograniczeń prędkości"

Schettino odpisał, że "nie znał ograniczeń prędkości" w tym porcie, a "właściwe władze nie zarzuciły mu naruszenia prawa". Stwierdził też, że za całym incydentem "stały prawdopodobnie inne czynniki". Ale wątpliwe, by mu ktoś uwierzył.

Trwa śledztwo w sprawie wypadku "Costa Concordii" z 13 stycznia 2012 r., a kapitan - wraz z ośmioma innymi osobami - jest jego centralną postacią. Oprócz niego zarzuty w tej sprawie usłyszeli trzej wysokiej rangi pracownicy Costa Crociere i pięciu członków załogi rozbitego w pobliżu Giglio luksusowego liniowca.

Nowe fakty z "Costa Concordii": załoga piła i zażywała kokainę?

Schettino jest oskarżony o zabójstwo i opuszczenie statku, zanim zeszli z niego ostatni pasażerowie. Określony przez prasę jako "Kapitan Tchórz" przez prawie godzinę nie był w stanie podjąć decyzji o ewakuacji przechylającej się coraz bardziej na burtę "Costa Concordii". Gazety rozpisują się o jego domniemanym romansie z byłą pracownicą statku, mołdawską imigrantką Domnicą Cemortan, która miała mieć duży wpływ na koncentrację uwagi kapitana w chwili katastrofy. Najnowsze, opublikowane w czwartek dokumenty rzucają światło na atmosferę w załodze. Mocno rozrywkową. Według dokumentów ze śledztwa dwa statki firmy Costa Crociere, w tym właśnie "Costa Concordia", słynęły z zakrapianych imprez. Oficerowie i marynarze mieli zażywać kokainę i regularnie się upijać.

DOSTĘP PREMIUM