Stracił żonę, matkę i dom, został sam z dziećmi. Rok po tsunami [ZDJĘCIA]

Rok po trzęsieniu ziemi 48-letni rybak Takaaki Watanabe mieszka z trzema córkami w kontenerze. Jego dom został zmieciony przez tsunami, zginęły wtedy jego matka i żona. Rybak dopiero niedawno nauczył się mówić o tym, co go spotkało.
Watanabe żyje z hodowania, wyławiania i przetwórstwa glonów oraz owoców morza - podobnie jak wielu jego sąsiadów z miasteczka Minamisanriku w prefekturze Miyagi na północno-zachodnim wybrzeżu Honsiu.

W całym regionie przetrwało tylko niecałe 6 proc. wszystkich łodzi, które stanowią podstawowe narzędzie pracy rybaków. Wysprzątanie sąsiedztwa ze szczątków domów i wyposażenia zajęło Takaakiemu i jego znajomym pół roku - od maja do grudnia.

Wielu z rybaków zostało z niczym - nie mają co liczyć na to, że uda im się powrócić do samodzielnej działalności. Dlatego powołali gildię. - Pracując razem, podwajamy produktywność i obniżamy koszty - mówi członek gildii Tadayoshi Sugawara.


Takaaki Watanabe w pracy, fot. Reuters

Watanabe, który należy do gildii, cieszy się też z czego innego: - Najlepsze jest to, że mogę dzielić się z innymi moimi przeżyciami.

Gdy rok temu 11 marca tsunami uderzyło w jego miejscowość, nie było go w domu. Przewidując tsunami postanowił zadbać o swoją wartą 250 tys. dolarów łódź rybacką. Na wszelki wypadek, bo sądził, że fala nie będzie wysoka.

Przed wyjściem poprosił tylko matkę, by wraz z jego żoną i resztą rodziny ewakuowała się wyżej i dalej od brzegu. Jego żona Yukiko oświadczyła z kolei, że chce jeszcze wrócić do domu, by upewnić się, że wszystko jest tam bezpieczne.

Takaaki odpłynął swoją łodzią daleko w głąb morza. - Szybko zorientowałem, że tsunami było bardzo silne. Wokół mojej łodzi dryfowały szczątki materiałów rybackich, domów, części wyposażenia, np. lodówki czy wanny - mówi dziś.


Takaaki Watanabe na swojej łodzi, fot. Reuters

Postanowił poczekać na łodzi do rana. Nie mógł skontaktować się z rodziną - nikt nie odbierał telefonu, a radio miał zepsute: - Wiedziałem, że mój dom był najpewniej zupełnie zniszczony, ale miałem nadzieję, że rodzinie nic się nie stało.

Gdy następnego dnia - przedzierając się przez pływające sterty odpadów porwanych przez tsunami - w końcu dotarł do domu, jego oczom ukazało się pobojowisko. Zarówno dom, jak i ich zakład, który stał na brzegu tuż przed domem, był zrównany z ziemią.

Nikt nie odpowiadał na wołania. Watanabe słyszał później od sąsiadów, że Yukiko widziano, gdy próbowała ratować sprzęt wędkarski. Wtedy porwała fala. Minął ponad miesiąc, zanim odnaleziono ciała żony i matki rybaka.


11-letnia Manami Watanabe bawi się w miejscu, gdzie jeszcze rok temu stał jej dom, fot. Reuters

Córkom udało się przetrwać. Mieszkają teraz z ojcem w kontenerze. - Wiele razy zadawałem sobie pytanie, czy dobrze zrobiłem, wypływając i ratując łódź. Ale Yukiko pracowała bardzo ciężko na to, co mieliśmy - mówi Watanabe.

Teraz skupia się przede wszystkim na opiece nad córkami: 11-, 14- i 17-latką. Nie ma czasu na odpoczynek. Po powrocie z pracy musi zająć się gotowaniem, praniem i sprzątaniem: - Wcześniej nie zajmowałem się domem. Wciąż jeszcze nie mogę się do tego przyzwyczaić. Ale może to i dobrze, że ciągle jestem zajęty. To sprawia, że nie mam czasu na myślenie.

DOSTĘP PREMIUM