Holandia: płoną polskie samochody, hakerzy atakują polonijne portale

Partia wspierająca rząd zbiera donosy na Polaków za cichym przyzwoleniem władz. Polonijny portal atakują hakerzy. Ktoś raz po raz przebija opony w polskich autach - pisze ?Gazeta Wyborcza?.
Uznawani do niedawna za wzór tolerancji i politycznej poprawności Holendrzy zaczęli wpisywać w internecie, że jakiś Polak albo Rumun zabrał im pracę w szklarni, zakłócił ciszę po kilku piwach albo źle zaparkował. Na stronie założonej przez Partię Wolności ksenofoba Geerta Wildersa w tydzień znalazło się ponoć 40 tys. wpisów - choć jakie i ile, dokładnie nie wiadomo, bo dostępu do nich nie ma.

W zeszłym roku jeden z lokalnych holenderskich polityków nazwał polskich imigrantów "bandą analfabetów". Radny Hagi Marnix Norder określił 20-, 30-tysięczną społeczność Polaków w tym mieście mianem "polskiego tsunami". Kilka dni temu znany adwokat radził na łamach, by kupić sobie pistolet do obrony przed "mobilnymi gangami z Europy Wschodniej".

W ostatnim czasie zdarzyło się kilka nieprzyjemnych incydentów. W Noordwijk spłonęły dwa samochody z polskimi numerami. W tym samym mieście we wrześniu ubiegłego roku w 12 polskich autach wybito szyby. Polonijny portal Polonia.nl, który informował o przypadkach dyskryminacji Polaków, został "zneutralizowany" przez hakerów, przy dość biernej reakcji policji.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM