Wybory w USA. Santorum: Nie mamy prawa do prywatności. Konstytucja tego nie gwarantuje

Media amerykańskie zajęły się ostatnio wyciąganiem najbardziej radykalnych wypowiedzi prezydenckich pretendentów. BuzzFeed właśnie przypomniał wywiad Ricka Santoruma z 2005 roku, w którym oświadczył, że amerykańska konstytucja nie gwarantuje jednostce prawa do prywatności, a pojedynczy stan ma prawo zabronić stosowania antykoncepcji.
W amerykańskiej konstytucji nie ma słowa o prawie obywatela do prywatności. Wynika ono dopiero z innych zapisów amerykańskiego prawa. Nie zgadza się z tym jednak Rick Santorum. W wywiadzie z Aaronem Brownem w 2005 roku - który przypomina dziś BuzzFeed.com - polityk oświadczył, że prawo do prywatności jako takie nie istnieje: - Nie obowiązuje ono poza nieuzasadnionym przeszukaniem czy zatrzymaniem.



Precedensem w tej kwestii było orzeczenie Sądu Najwyższego z 1965 roku w sprawie Griswold versus stan Connecticut. W latach 60. w tym stanie obowiązywał zakaz stosowania antykoncepcji, który złamali państwo Griswold. Sąd orzekł, że pozew łamie ich prawo do prywatności, w związku z czym został wycofany. Republikański pretendent do nominacji prezydenckiej oświadczył, że była to zła decyzja.

"Stan miał prawo zakazać antykoncepcji"

- To było złe prawo, ale stan miał prawo je wprowadzić - oświadczył polityk. Według niego decyzja sądu z 1965 wprowadziła bardzo niebezpieczny precedens. - Sąd, kiedy napotyka złe prawo, czuje, że musi je naprawić. Jeżeli jednak okazuje się, że była to zła decyzja, to w przeciwieństwie do Kongresu sąd się z niej nie wycofuje. Ona dalej obowiązuje jako punkt odniesienia dla kolejnych spraw - tłumaczył.

Według niego legislatorzy mają prawo do pomyłek - i popełniają masę błędów - ale potem muszą mieć możliwość naprawić to, co zepsuli. - Nie musimy tworzyć złej konstytucji tylko dlatego, że mamy złych legislatorów. W Kongresie, jeżeli popełnimy błąd, to wracamy do tej sprawy za rok, za miesiąc i naprawiamy. Sądy tak już nie robią - dodał.

DOSTĘP PREMIUM