Dlaczego oblężenie domu terrorysty trwało aż 1,5 dnia? "Trzeba działać rozważnie"

Dopiero po 33 godzinach oblężenia policja weszła do domu Mohammeda Meraha. Dlaczego trwało to tak długo? - Tutaj trzeba działać w sposób rozważny - komentuje Kuba Jałoszyński, były szef antyterrorystów KGP.


Od razu pojawiło się pytanie, czy policja zbytnio nie przeciągała negocjacji z terrorystą i czy atak na jego dom nie powinien być przeprowadzony wcześniej. Cała akcja mogła bowiem sprawić wrażenie, że francuscy funkcjonariusze nie są w stanie schwytać zabójcy.



- Policjanci mieli świadomość, że mają do czynienia z ekstremistą. Wejście do niego do razu mogłoby spowodować dokonanie przez niego zamachu samobójczego. Tutaj trzeba działać w sposób rozważny - mówi portalowi Gazeta.pl Kuba Jałoszyński, były szef antyterrorystów Komendy Głównej Policji. Przypomina, że przy pierwszej próbie schwytania zabójcy rannych zostało dwóch policjantów.

Zaznacza też, że policja zapewne miała na celu złapanie go żywcem. - Dlatego też nie zdecydowano się od razu na szturm, ale na negocjacje z tym bandytą i skłonienie go, by się poddał - dodał Jałoszyński.

Francuskie władze wyjaśniały, że tak długie oblężenie domu miało na celu zmęczenie i skłonienie terrorysty do poddania się. Odcięto mu elektryczność i wysadzono okna. Wygaszono również światła uliczne. Merah obiecywał wczoraj wieczorem, że się podda. Dlatego też policja nie prowadziła żadnych działań aż do północy.

DOSTĘP PREMIUM