46 tysięcy dolarów dla rodzin zabitych w Kandaharze

Rodziny Afgańczyków, którzy zostali zastrzeleni przez amerykańskiego sierżanta, otrzymały odszkodowania w wysokości 46 tysięcy dolarów - podało BBC.
Według BBC armia amerykańska za każdą ofiarę śmiertelną wypłaciła 46 tysięcy dolarów, 10 tysięcy dolarów za osobę ranną. Portal powołuje się na urzędników i starszych plemienia w Afganistanie.

Do spotkania rodzin ofiar i personelu armii doszło w biurze gubernatora Kandaharu. Krewni zabitych powiedzieli BBC, że niektórzy świadkowie udadzą się do Stanów Zjednoczonych, żeby złożyć zeznania, inni będą uczestniczyć w procesie poprzez transmisję wideo.

38-letni sierżant Robert Bales usłyszał w piątek 17 zarzutów morderstwa z premedytacją: chodzi o dziewięcioro dzieci i ośmiu dorosłych. Poza tym jest oskarżany o sześciokrotne usiłowanie morderstwa. Do masakry doszło 11 marca w wioskach Balandi i Alkozai.

Bales przebywa obecnie w więzieniu wojskowym w Fort Leavenworth w stanie Kansas. Adwokat John Henry Browne mówi, że jego klient bardzo mało pamięta z wydarzeń 11 marca. Dodaje, że nie ma dowodów kryminalnych przeciw niemu i nie przyznał się do winy.

Jak zauważa BBC, proces może trwać latami. Żołnierzowi grozi kara śmierci. Bales jest jedynym podejrzanym, choć niektórzy świadkowie twierdzą, że zbrodni dokonała grupa sprawców. Nie jest też jasne, dlaczego strona afgańska mówiła o 16 ofiarach, a Amerykanie oskarżają Balesa o 17 zabójstw.

Jak pisze w sobotę "New York Times", Bales miał według amerykańskich śledczych dwa razy opuszczać bazę: najpierw dokonał napadu na jedną wioskę, potem na drugą.

Masakra w Kandaharze zaogniła relacje między Afganistanem i Kabulem. Talibowie w rezultacie tych wydarzeń wycofali się z rozmów pokojowych i wystosowali groźby wobec amerykańskich żołnierzy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM