Opublikowano filmy z Korei Płn. Życie toczy się, reżim trwa [ZDJĘCIA i WIDEO]

Stolica Korei Płn. przez oko kamery amerykańskiego turysty nie wygląda źle. Jest czysto, schludnie, a tańczący w parkach ludzie nie są ubrani w mundurki. Uśmiechają się i wydają zadowoleni. Ekspert jednak przestrzega. - To tylko wybrane przez rząd trasy, gdzie bawi się elita kraju. Choć dodaje: Korea Płn. zmienia się szybciej niż nasz stereotyp o niej.
W internecie można znaleźć filmy z podróży amerykańskiego turysty do Korei Płn. To niemal sześciogodzinna rejestracja jego wizyty w stolicy kraju i turystycznych miejscach poza nią. W opisie pod filmami (cztery ponadgodzinne odcinki) autor napisał: "Zamieściłem to wideo, by chętnym do wizyty w tym kraju dać o nim jakieś pojęcie. Nie pociąłem filmu i nie dodałem komentarza, co może wydawać się nudne, ale chciałem, by w jak najszerszy sposób pokazywał on rzeczywistość mojej wyprawy.

Pjongjang żyje w parkach


Amerykanin bawi się w parku z Korańczykami. Z jego lewej strony nie spuszczająca go z oka przewodniczka

Z filmu, który jak się wydaje, przynajmniej w niektórych scenach, nakręcony był ukrytą kamerą, wyłania się bardzo złożony obraz kraju. Jest stolica - czysty i zapełniony ludźmi Pjongjang - oraz biedniejsza, widziana z okien pociągu prowincja.

Oglądając film, mamy wrażenie, że Pjongjang to dość przyjazne dla ludzi miejsce do życia. Jest weekend, a Koreańczycy spędzają czas w parkach. Podczas pikników śpiewają piosenki i celebrują ludowe tańce. Na trawnikach bawią się w przeciąganie liny. Są kolorowo i schludnie ubrani.



Gdzieś przewijają się mundurowi, ale nie dominują. Ot, sielanka, tak bardzo różna od pokutującej wizji kraju stłamszonego reżimem. Amerykański turysta trafia także do sklepu i domu towarowego. Fakt, nie ma tam tłumów, ale na półkach widać towary spożywcze i odzieżowe. Jest nawet stoisko z warzonym na miejscu piwem.

Architektura miasta może nie rzuca na kolana (pełno betonowych bloków), jest za to piękne, zrobione w moskiewskim stylu metro. Są także skwery, parki i działające fontanny. No i oczywiście nawiązujące do rewolucyjnej historii kraju pomniki Kim Ir Sena oraz komunistyczne hasła wieńczące co drugą fasadę.

Ekspert: Sytuacja się poprawia


Widok na Pjongjang - stolicę Korei Płn. Dominuje sylwetka hotelu Ryugyong, którego budowa trwa od 20 lat

- Trzeba pamiętać, że rząd północnokoreański dopuszcza turystykę tylko w wyznaczonych strefach. Oczywiście tych lepszych. I to pod kuratelą przewodnika i kogoś z bezpieki - wyjaśnia Nicolas Levi, analityk ds. Korei z Centrum Studiów Polska-Azja. Rzeczywiście. Amerykańskiemu turyście towarzyszą przewodniczka, kierowca i ktoś trzeci.

- Korea Płn. się zmienia, choć głównie w stolicy i dużych miastach. Nie ma już kryzysu żywnościowego. Na tego typu filmach nie widzimy głodnych dzieci ani jednakowo ubranych ludzi w mundurach. Sytuacja poprawia się od 2001 r., kiedy rozpoczęto reformy. Ale podkreślam, że nie w całym kraju jest tak dobrze.



Nicolas Levi dodaje, że w stolicy Korei Płn. mieszkają dwa miliony ludzi, z czego 15 proc., to elita kraju. Oni zarabiają więcej i problemy kraju nie dotykają ich w takim stopniu. Stać ich na telewizję, a nawet telefony komórkowe i komputery, choć nie ma dostępu do globalnego internetu (jest sieć wewnętrzna) i nie można mieć drukarek.

- Gospodarka Korei Płn. drastycznie zmieniła się w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Mało o tym wiemy i mówimy. Powstały prywatne firmy, a także te duże, podobne do południowokoreańskich koncernów. Państwo już nie kontroluje tak ściśle przemysłu - mówi Levi. Zdaniem eksperta to, co widzimy na filmie, jest właśnie efektem tych zmian.

Szaro poza stolicą


Bydło ciągnące drewniany wóz - to dość powszechny w Korei Płn. obrazek

Jest też ta druga Korea Płn. Widzimy ją z okien pociągu w pierwszej części filmu. Jest bardzo szaro, pola zalane są wodą, a nie wiadomo dlaczego ludzie zbierają się blisko torów. Mijane miasteczka to brzydkie blokowiska, na ulicach prawie nie ma samochodów, a nawet rowery należą do rzadkości. Co rusz pojawia się archaiczny drewniany wóz ciągnięty przez bydło.

Jest za to dużo wojska. Na peronach pełno umundurowanych, a kamera pokazuje wieżyczki obserwacyjnych strażnic. Pociąg mija czasem jakiś sprzęt wojskowy, który wydaje się bardzo przestarzały. Według danych Korea Płn. wciąż posiada 1,2-milionową armię, ale uważa się, że nawet 7 mln ludzi to rezerwiści gotowi w każdej chwili chwycić za broń. Biorąc pod uwagę odsetek ludności, Korea Płn. jest najbardziej zmilitaryzowanym państwem na świecie. To widać na filmie amerykańskiego turysty.



Zdaniem organizacji humanitarnych Korea Płn. to państwo, w którym dochodzi do drastycznego łamania praw człowieka. Uciekinierzy z Korei Płn. donoszą o istnieniu obozów pracy i obozów koncentracyjnych, w których przebywać ma od 150 do 200 tys. obywateli. - To prawda, choć coraz częściej widać przebłyski liberalizacji, także na polu praw człowieka - uważa Nicolas Levi.

Granica jest otwarta, choć nie dla wszystkich


Do Korei Płn. może wjechać nawet amerykański turysta

Korea Płn. powoli się otwiera. Jeszcze rok temu Chongjin, drugie co do wielkości miasto, było całkiem zamknięte dla turystów, a kilka lat temu niedostępne dla nich było 30 proc. kraju. Obecnie, przynajmniej teoretycznie, każdy może odwiedzić Koreę Płn., jeżeli nie jest obywatelem Korei Płd. (wjazdu odmawia się też dziennikarzom). Jednak proces otrzymania wizy jest dość skomplikowany. Formalności pomagają załatwić biura turystyczne i tylko z nimi można do Korei Płn. wjechać. Najlepiej od strony Chin. Ale jak to możliwe, że granicę przekroczył amerykański obywatel?

Zobacz cały film amerykańskiego turysty z Korei Płn.:



Od 2010 r. specjalne pozwolenie na wizytę w Korei Płn. mogą otrzymywać także obywatele USA, lecz w praktyce jest to bardzo trudne. Muszą oni spełniać wiele warunków, np. być członkami Towarzystwa Przyjaźni Koreańskiej.

Najwięcej do Korei Płn. przyjeżdża Chińczyków, dla których od kwietnia 2010 r. otwarto granicę. Na początku możliwe były jedynie czterodniowe wycieczki zorganizowane przez biura turystyczne. Po roku Chińczycy mogli już podróżować własnymi środkami lokomocji. Jednak Koreańczycy dopuszczają ich tylko do stolicy i turystycznego regionu Mt. Kumgang.

Jest miło, choć pod kontrolą



Jeżeli już uda się wjechać do Korei Płn., to tylko w zorganizowanej grupie. Można odwiedzać uzgodnione wcześniej trasy, i to tylko w towarzystwie przewodnika i wszędobylskich obserwatorów. - Jest miło, bardzo spokojnie, choć trudno poruszać się, bo wciąż wpatrują się w ciebie strażnicy - zauważa autor filmu, dla którego podróż do Korei Płn. była jednak bardzo pozytywnym przeżyciem.

- Gorąco polecam wizytę w tym niesamowitym kraju. Jest otwarty niemal dla każdego, jest bardzo bezpieczny i oferuje niesamowite możliwości - rekomenduje amerykański turysta.

* Zdjęcia pochodzą z filmu nakręconego przez amerykańskiego turystę w Korei Płn.

DOSTĘP PREMIUM