63 Libijczyków zginęło, bo zignorowano ich sygnał SOS. "Było wiele okazji, by im pomóc"

Dwa okręty NATO nie odpowiedziały na sygnał wysyłany przez wzywających pomocy libijskich uchodźców. Łodzi Libijczyków, którzy próbowali przepłynąć nielegalnie Morze Śródziemne, zabrakło paliwa. 63 osoby zginęły, bo mimo wezwań o pomoc nikt nie przybył im na ratunek, choć - według raportu Rady Europy - "było wiele okazji", aby im pomóc.
Do tragedii doszło w maju zeszłego roku. 63 osoby zginęły, próbując uciec z ogarniętej rewolucją Libii do Włoch. Uchodźcom na morzu szybko zabrakło paliwa, a żaden z pobliskich statków nie zareagował na wysyłane sygnały SOS. Tylko dziewięć osób przeżyło 15-dniowy rejs, który zakończył się powrotem do Libii - przypomina BBC.

Paliwo zaczęło im się kończyć po 18 godz.

Z raportu Rady Europy wynika, że było wiele okazji, by uratować Libijczyków. Rada wszczęła śledztwo po tym, jak "Guardian" opisał tragedię w reportażu, w którym znalazły się także rozmowy z tymi, którzy przeżyli "rejs". Według nich przemytnicy, którzy zorganizowali ucieczkę, zmniejszyli zapasy paliwa, wody i pożywienia na statku, tak aby zmieścić na nim jak najwięcej osób.

Po 18 godzinach, kiedy zaczęły kończyć się zapasy paliwa, załoga wysłała sygnał SOS przez telefon satelitarny do znajomego księdza z Erytrei, który mieszkał we Włoszech. Duchowny przekazał sygnał włoskiej straży przybrzeżnej, która ustaliła położenie libijskiej łodzi. Dane zostały przekazane znajdującym się najbliżej jednostkom.

Helikopter przyleciał, odleciał i już nie wrócił

NATO oświadczyło wtedy, że teren znajdował się pod nadzorem Sojuszu, ale mimo to żadna akcja ratunkowa nie została podjęta. W ciągu kilku kolejnych godzin - jak zeznali potem ci, co przeżyli - w okolicy zjawił się helikopter wojskowy. Zrzucił Libijczykom trochę wody i jedzenia, a następnie odleciał, zasygnalizowawszy uprzednio, że wróci.

Śmigłowiec nie wrócił. Uchodźcy wysłali kolejne sygnały z wezwaniem o pomoc do znajdujących się w pobliżu łodzi rybackich. Załoga żadnej nie zdecydowała się im pomóc. Około dziesiątego dnia na morzu, kiedy połowa Libijczyków na łodzi już nie żyła, przepłynął obok duży wojskowy okręt. On również nie zareagował na wysyłane gorączkowo sygnały SOS.

Dlaczego NATO nie było na to przygotowane?

Raport Rady Europy stwierdza, że winę za tragedię ponosi w największej mierze NATO, które zostało wezwane do udzielenia informacji na temat zdarzenia. Zawiniły też władze Włoch i Malty, które nie poczuły się w obowiązku zorganizować akcji ratunkowej.

To jednak przede wszystkim Sojusz nie zareagował odpowiednio na wezwania pomocy. Jak wskazuje raport, nie przygotował się także na exodus uchodźców, którzy - zgodnie z oczekiwaniami - nielegalnymi ścieżkami próbowali przedostać się do Europy.

Według raportu aż 1500 osób zginęło w 2011 roku, starając się przedostać na Stary Kontynent ze swoich ogarniętych rewolucją czy wojną domową krajów. Wiele z tych osób pochodziło właśnie z Libii czy innych krajów Afryki Północnej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny