Birma: dziś historyczne wybory. Junta pozwoliła wystartować opozycji

W Birmie rozpoczęły się historyczne wybory uzupełniające do parlamentu. Po raz pierwszy od ponad 20 lat w kraju rządzonym przez juntę wojskową w głosowaniu biorą udział przedstawiciele opozycji.
Mieszkańcy Birmy wybierają dzisiaj 45 deputowanych w ponad 440-osobowej niższej izbie parlamentu. To miejsca, które zwolniły się gdy wybrani wcześniej posłowie weszli w skład popieranego przez wojsko rządu.

Po dzisiejszych wyborach armia wciąż będzie miała większość w parlamencie, jednak głosowanie jest nazywane historycznym, bo po raz pierwszy od 22 lat dopuszczono do udziału opozycję.

O miejsca w parlamencie ubiega się przede wszystkim Narodowa Partia na Rzecz Demokracji. Jej liderka, noblistka Aung San Suu Kyi, która spędziła 15 lat w areszcie domowym, sama startuje w wyborach. Tuż przed głosowaniem przyznała jednak, że nie wierzy w uczciwość głosowania. - Nie sądzę, aby wybory były wolne i uczciwe, jeśli weźmiemy pod uwagę to, co działo się w ostatnich miesiącach. Chcemy jednak iść w kierunku narodowego pojednania, dlatego będziemy próbować zaakceptować to, co się stanie - powiedziała.

W ostatnich miesiącach birmańskie władze zniosły wiele obowiązujących restrykcji i wprowadziły reformy. Do izolowanego dotąd od świata kraju zaczęli przyjeżdżać zachodni politycy.

Unia Europejska obiecała, że zawiesi sankcje na Birmę, jeśli dzisiejsze wybory okażą się wolne i demokratyczne. W ubiegłym roku Birmę odwiedził ówczesny polski wiceminister spraw zagranicznych Krzysztof Stanowski. W maju wizytę w Birmie ma złożyć szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM