W Belgii jak w Holandii: Prawica zbiera donosy na imigrantów

Skrajnie prawicowa flamandzka partia Vlaams Belang (VB) uruchomiła portal internetowy, w którym wzywa do przysyłania donosów na nielegalnych mieszkańców czy pracowników w Belgii. Podobną akcję - wymierzoną m.in. w Polaków - przeprowadziła ostatnio populistyczna prawicowa partia PVV w Holandii.
Flamandzka partia Vlaams Belang sprzeciwia się napływowi imigrantów, opowiada się też za niepodległością północnej części Belgii - Flandrii. Jej portal przypomina holenderską stronę populistycznej prawicowej Partii na rzecz Wolności (PVV) Geerta Wildersa.

W opublikowanym na stronie komentarzu szef VB, Filip Dewinter, twierdzi, że strona - http://meldpuntillegaliteit.be - ma służyć zbieraniu informacji o sprzecznych z prawem zachowaniach związanych z obecnością "dziesiątek tysięcy osób nielegalnych" w Belgii. Zebrane wiadomości ma dostawać policja.

"Nawiązuje do praktyk nazistów i Stasi"

W przeciwieństwie do holenderskiej strony PVV, która zbiera skargi na pracowników zarobkowych, zwłaszcza z Polski, Rumunii i Bułgarii, strona flamandzkiej partii nie odnosi się do imigrantów z konkretnej części świata, nie mówi też wprost o nielegalnych imigrantach, ale ogólnie o "nielegalnych".

Lecz antyimigrancki portal natychmiast znalazł się na celowniku. Jak stwierdził w wypowiedzi dla "De Standaard" dyrektor belgijskiego Centrum ds. Równych Szans i Walki z Rasizmem Jozef De Witte, strona "nawiązuje do najgorszych praktyk nazistowskich w Niemczech lat 30. lub Stasi w Niemieckiej Republice Demokratycznej".

Stronę potępiła też Komisja Europejska, choć zastrzegła, że... portalu jeszcze nie zna. Rzecznik unijnej komisarz ds. praw obywatelskich i sprawiedliwości Viviane Reding, Mathiew Newman, przypomniał jednak, że KE "absolutnie nie może ukarać takiego portalu", bo nie ma do tego uprawnień.

Skandal w Holandii wokół antypolskiego portalu

Niedawno skandal wywołała strona przygotowana przez holenderską partię PVV, zbierająca donosy na imigrantów z Europy Wschodniej, głównie z Polski. Parlament Europejski potępił portal i wzywał holenderskiego premiera Marka Ruttego, by w imieniu rządu holenderskiego potępił i zdystansował się od tej "pożałowania godnej inicjatywy", ten jednak do tej pory się na to nie zdecydował, bo od cichego poparcia partii Wildersa (nie jest w koalicji) zależy istnienie jego rządu.

DOSTĘP PREMIUM