Uzbekistan: masowo sterylizują kobiety bez ich wiedzy i zgody. Dziesiątki tysięcy rocznie

Masowo sterylizują kobiety bez ich zgody, a czasem nawet bez ich wiedzy. Każdy ginekolog czy położnik w Uzbekistanie ma do wypełnienia miesięczną normę - w większych miastach lekarz musi wysterylizować cztery kobiety, na wsi - nawet 30. - Jakiś czas po porodzie dowiedziałam się, że usunięto mi macicę. Lekarz tylko wzruszył ramionami - mówiła BBC jedna z ofiar uzbeckiego rządu.
W Uzbekistanie od przynajmniej siedmiu lat prowadzony jest tajny program masowej sterylizacji kobiet podczas rutynowych zabiegów. Nie ma żadnych wskazań medycznych, a bardzo często nawet zgody "pacjentki" na sterylizację. Kobiety o tym, że wycięto im narządy rodne, dowiadują się najczęściej przypadkiem - podaje BBC.

Adolat o tym, że została wysterylizowana w czasie swojego drugiego porodu, dowiedziała się kilka miesięcy po fakcie. - Byłam w szoku. Wróciłam do lekarza, który był za to odpowiedzialny. Płakałam i pytałam: dlaczego? Lekarz mi odpowiedział tylko: Takie jest prawo w Uzbekistanie - mówiła.

"Pacjentki" muszą często łowić poza szpitalem

W Uzbekistanie jednak wcale takiego prawa nie ma. Mimo to tamtejsi lekarze od dwóch lat otrzymują odgórne zalecenia dotyczące tego, ile kobiet muszą wysterylizować. - Każdego roku przedstawiają nam nowy plan. Każdy lekarz ma normę, którą musi wypełnić, czyli ile kobiet miesięcznie czy tygodniowo musi wysterylizować - powiedziała anonimowo BBC jedna z lekarek z uzbeckiej stolicy Taszkientu. - Moja kwota to cztery kobiety miesięcznie - dodała.

Wszyscy rozmówcy BBC wypowiadali się na ten temat anonimowo. W Uzbekistanie obowiązuje zakaz rozmowy z zagranicznymi dziennikarzami. Złamanie go grozi więzieniem, a w tym kraju w systemie więziennictwa tortury są codzienną praktyką.

Jak podkreślali lekarze, największą normę do wypełnienia mają medycy z terenów wiejskich, gdzie mają nakaz sterylizacji nawet do ośmiu kobiet tygodniowo. Aby wywiązać się z obowiązku, często muszą szukać "pacjentek" poza szpitalem.

Powód? Chcą kontrolować przyrost populacji

Matka trójki dzieci z Dżyzaku opowiadała, że raz albo dwa razy w miesiącu przychodzi do niej pielęgniarka z lokalnej kliniki i namawia, aby ta poddała się zabiegowi. - Teraz jest za darmo, ale potem będziesz musiała za niego zapłacić, więc lepiej zrób to jak najszybciej - mówi jej pielęgniarka.

Inna matka relacjonowała, że po porodzie przez miesiące doznawała silnych bólów podbrzusza i krwawień. Badanie ultrasonografem wykazało, że usunięto jej macicę. - Lekarze skwitowali to wzruszeniem ramion. Pytali, po co mi więcej dzieci, skoro mam już dwójkę - opowiadała.

BBC podobne historie zgromadziła z całego kraju. Źródło z uzbeckiego ministerstwa zdrowia ujawniło, że masowe sterylizacje to sposób na kontrolowanie przyrostu populacji, która oficjalnie ma liczyć 28 mln. - Mówimy o dziesiątkach tysięcy kobiet, które każdego roku są sterylizowane bez swojej zgody czy nawet wiedzy - powiedział Sukhrob Ismajlow z pozarządowej organizacji Expert Working Group.

"80 proc. kobiet rodzi przez cięcie cesarskie"

Doniesienia o pierwszych przymusowych sterylizacjach pojawiły się w 2005 roku. W 2010 roku eksperci tej organizacji zebrali dowody na przeprowadzenie w roku poprzednim 80 tys. sterylizacji. Zweryfikowanie tej liczby jest niemożliwe, tym bardziej że część zabiegów została przeprowadzona za zgodą kobiet.

Najprostsza metoda dokonania sterylizacji jest przy okazji przeprowadzenia cięcia cesarskiego. Oficjalnie niecałe 7 proc. wszystkich porodów odbywa się w ten sposób, ale lekarze, do których dotarła BBC, nie zgadzają się z rządowymi statystykami. - Dziś najprawdopodobniej 80 proc. kobiet rodzi w ten sposób. Przy cesarce jest bardzo łatwo podwiązać jajowody - mówił chirurg z Taszkientu.

Sterylizacja dla międzynarodowych rankingów

Masowe sterylizacje - według lekarzy - mają jednak na celu nie tylko kontrolę przyrostu naturalnego w kraju, ale też zmniejszenie śmiertelności wśród noworodków i kobiet przy porodzie. - Uzbekistan ma obsesję na punkcie międzynarodowych rankingów - przyznał Steve Swerdlow z Human Rights Watch. - To normalne, że dyktatury próbują budować swoją narrację na czymś innym niż prawda - dodał.

Uzbecki rząd - w odpowiedzi na pytania BBC o przymusowe sterylizacje - oświadczył, że doniesienia o zabiegach przeprowadzanych bez zgody i wiedzy pacjentek nie mają z rzeczywistością nic wspólnego. Program ochrony matek i noworodków w Uzbekistanie - głosiło rządowe oświadczenie - mógłby posłużyć za wzór dla innych krajów.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM