Saryusz-Skąpska o Katyniu: Jest ulga. Ale boję się, co Rosjanie sobie teraz pomyślą

- Jest uczucie ulgi, że tak opiniotwórcze ciało jak Trybunał Strasburski widzi krzywdę rodzin katyńskich - powiedziała w TOK FM Izabella Sariusz-Skąpska, prezes Federacji Rodzin Katyńskich. Jednocześnie martwią ją słowa o "satysfakcji" z wyroku strony rosyjskiej. - Wariant pesymistyczny jest taki, że myślą teraz: "no i co nam zrobicie?" - mówiła.
Rosja dopuściła się poniżającego traktowania krewnych ofiar zbrodni katyńskiej - uznał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Jednocześnie uznał, że Rosja nie wywiązała się ze współpracy z Trybunałem ws. zbrodni katyńskiej. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł jednocześnie, że nie może ocenić rosyjskiego śledztwa ws. zbrodni z 1940 r.

- Uczucia są mieszane, ale jest uczucie ulgi, że tak opiniotwórcze ciało jak Trybunał Strasburski widzi krzywdę rodzin katyńskich - powiedziała w TOK FM Izabella Saryusz-Skąpska, prezes Federacji Rodzin Katyńskich. Jak przypomniała, Trybunał wypowiedział się o losie 10 rodzin, które wystąpiły ze skargą. W stosunku do pięciu skarżących Trybunał uznał, że do takiego traktowania nie doszło. - To, co w tym wyroku jest ważne, to jest wskazanie na tę grupkę osób, jako poszkodowanych, które występują ze świadomością, że za nimi stoją 22 tysiące rodzin - podkreśliła Saryusz-Skąpska.

- Ich poszkodowanie polegało na tym, że przez dziesięciolecia byli poniżani i nie znali miejsca śmierci i pochówku swoich bliskich. To jest ważne sformułowanie dlatego, że miejsca śmierci i pochówku nadal nie zna 3,5 tysiąca osób, które poszukują nazwisk swoich bliskich. Chodzi o "nieistniejąca", "zaginiona", czy jak ją inaczej nazwać listę białoruską - przypomniała. - W praktyce ludzi, którzy byli aresztowani i przetrzymywani w więzieniach Białorusi i nigdy się nie odnaleźli - dodała.

- Ważne jest to, że [Trybunał - red.] mówi tak: że Rosja powinna wydać dokumentację, powinna wydać ten tom, gdzie w aktach śledztwa są uzasadnienia umorzenia procesu, że to jest po prostu skandal - podkreślała.

Dokumenty utajnione, "gdyż"

Rosja złamała artykuł 3. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka podczas śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej, dopuszczając się "nieludzkiego i poniżającego traktowania" wobec dziesięciu krewnych ofiar zbrodni katyńskiej - orzekł Trybunał. Chodzi o utajnienie dokumentów ze śledztwa, niewskazanie miejsca pochówku zamordowanych oficerów i negowanie zbrodni jako ustalonego faktu historycznego.

- Ze stroną rosyjską jest najczęściej tak, że ona utajnia, "gdyż", a na pytanie: "dlaczego?" jest odpowiedź "dlatego" - komentowała Saryusz-Skąpska. - Jednym z uzasadnień, a plątały się różne, było to, że są jeszcze losy rodzin morderców i byłoby im przykro, gdyby tak szkalować ich bliskich, bo przecież ci, którzy strzelali w tył głowy, nie żyją - opowiadała. - To już trwa latami i w gruncie rzeczy inteligentnego czy przekonującego uzasadnienia [utajnienia i umorzenia śledztwa - red.] nigdy nie usłyszeliśmy - dodała.

Rosja "usatysfakcjonowana", bo nic nie można jej zrobić?

Doradca reprezentacji Rosji przy Radzie Europy Władisław Jermakow powiedział po wyroku, że "na pierwszy rzut oka ten wyrok wydaje się satysfakcjonujący i zrównoważony". - Z czego może wynikać ta satysfakcja? - pytał swojego gościa Paweł Sulik.

- Nie bardzo to rozumiem - przyznała Saryusz-Skąpska. - Mogli się spodziewać, że będzie ostrzej, a takie słowa nie padły i to jest to "zrównoważenie". Ale wariant pesymistyczny jest taki, że myślą teraz: "no i co nam zrobicie?". Czy ta satysfakcja nie wynika z poczucia bezradności Europy w stosunku do sposobu działania administracji rosyjskiej? Bałabym się, że może o to chodzić - komentowała.

Wyrok idealny?

Jakie byłoby idealne przesłanie wyroku Trybunału? - Że Rosja oddaje wszystkie dokumenty stronie polskiej, że mamy pełny wgląd w dokumentację, że nie dajemy wiary mówieniu, że coś zginęło, że mowa o umorzeniu śledztwa to jest skandal - wyliczała Saryusz-Skąpska.

DOSTĘP PREMIUM