Wybory w USA. Seksskandal w Secret Service. Agenci Obamy w kolumbijskim domu publicznym

Na jaw wychodzą kolejne szczegóły seksskandalu wokół służby ochrony rządu USA (Secret Service). Tuż przed wizytą prezydenta Baracka Obamy w Kolumbii kilkunastu jego agentów i wojskowych odwiedziło dom publiczny. Kiedy jeden z Amerykanów odmówił zapłaty prostytutce, wywiązała się awantura. Według amerykańskiej telewizji w zabawie z prostytutkami agenci popełnili fatalny błąd - ujawnili swoją tożsamość.
Amerykańscy agenci przygotowywali w Cartagenie wizytę prezydenta Baracka Obamy, który miał w weekend przybyć na szczyt obu Ameryk. Najwyraźniej jednak postanowili zrelaksować się nieco po pracy przed przyjazdem szefa. Bawiąc się w znanym w mieście przybytku rozkoszy o nazwie Pley Club, członkowie Secret Service zdradzili, kim są, chwaląc się, że "pracują dla Obamy" i "są tu, by go chronić" - informuje w specjalnym raporcie telewizja ABC.

Seksskandal w Secret Service

Goszczący w kurorcie Cartagena amerykańscy oficjele spędzili noc, pijąc whisky i zabawiając się z prostytutkami [prostytucja nie jest w Kolumbii zakazana, klub działał legalnie - przyp. red.]. Według ABC agenci zamówili też około 20 pań do towarzystwa do hotelu Caribe, gdzie stacjonowała delegacja amerykańska. W zabawach miało uczestniczyć około 11 agentów i co najmniej 20 wojskowych.

Kongres już bada, czy nie narażono na szwank bezpieczeństwa USA. Sam Obama, który przybył do Kolumbii dopiero po skandalu, powiedział, że jeśli oskarżenia wobec jego ludzi się potwierdzą, "oczywiście będzie zły" - pisze "Huffington Post".

Wojsko i służby specjalne pod lupą Kongresu

Wojsko i służby specjalne już tłumaczą się z incydentu. Pytany o udział wojskowych w zabawach w domu publicznym przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów generał Martin E. Dempsey przyznał, że Pentagon jest "zakłopotany" tą sprawą. Z kolei dyrektor Secret Service Mark Sullivan złożył wyjaśnienia na temat skandalu w półgodzinnym briefingu dla republikańskiej senator Susan Collins z Komisji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Senator Collins zażądała zbadania, czy prostytutki wynajęte przez agentów mogły zostać wykorzystane przez obce wywiady, np. podłożyć urządzenia podsłuchowe w pokojach delegacji USA na szczycie w Cartagenie, uszkodzić broń agentów albo w jakikolwiek inny sposób zagrozić bezpieczeństwu Amerykanów. Pytała również, czy w przeszłości zdarzały się podobne incydenty z agentami Secret Service.

Seksskandal podkopie sondaże Obamy?

Służba ochrony prezydenta cofnęła tymczasem licencje wszystkim 11 agentom przyłapanym na kontaktach z prostytutkami. Mogą one zostać przywrócone po wyjaśnieniu sprawy. Wątpliwe jednak, by prezydent ponownie chciał skorzystać z ich usług. Skandal może bowiem uderzyć rykoszetem w niego samego, i to w niezbyt korzystnym momencie - tuż po pierwszym sondażu Instytutu Gallupa po rezygnacji Ricka Santoruma z walki o republikańską nominację. Jako jedyny rywal Obamy w tym sondażu figuruje Mitt Romney. A wyniki nie są dobre dla Obamy - aktualny prezydent i pretendent do Białego Domu podzielili się poparciem niemal po równo.

DOSTĘP PREMIUM