Rocznica śmierci ben Ladena. "Romney nie wydałby rozkazu zabicia"

Pierwsza rocznica śmierci Osamy ben Ladena wywołała ostry spór polityczny w Stanach Zjednoczonych. Sztab Baracka Obamy twierdzi, że kandydat Republikanów w wyborach prezydenckich Mitt Romney nie wydałby rozkazu zabicia przywódcy al-Kaidy. Zwolennicy Romneya są oburzeni.
Przed rocznica zabicia Osamy ben Ladena sztab Baracka Obamy wyemitował reklamę przypominającą wypowiedź Mitta Romneya, który w 2007 stwierdził, że nie warto wydawać miliardów dolarów by ścigać jedna osobę, nawet jeśli tą osoba jest przywódca Al-Kaidy.

Doradca kandydata Republikanów Ed Gillespie uznał zarzuty ze strony Obamy za cios poniżej pasa. Jego zdaniem sprawę jednoczącą Amerykanów prezydent zamienił w dzielący ludzi, partyjny atak polityczny.

Republikanie jednogłośnie oskarżają Obamę o wykorzystywanie śmierci ben Ladena w kampanii wyborczej. Wcześniej senator John McCain, który przegrał z Obamą wyścig po prezydenturę w 2008 roku, powiedział, że prezydent "pomniejsza pamięć o ofiarach zamachów z 11 września" i "bezwstydnie wykorzystuje śmierć ben Ladena w politycznych spotach". McCain stwierdził, że zabicie ben Ladena było "jedynym sukcesem prezydentury Baracka Obamy".

Sztab Obamy odpowiada, że gdyby akcja zabicia najbardziej poszukiwanego terrorysty świata się nie powiodła, to Republikanie z pewnością wykorzystaliby to przeciwko prezydentowi. Dlatego, twierdzą, sukces ryzykownej operacji amerykańskich komandosów jest również sukcesem prezydenta, bo to on wydał ostateczny rozkaz jej przeprowadzenia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM