Podpalono polski hotel robotniczy koło Rotterdamu. Są ranni, w tym dziecko

Nieznani sprawcy podpalili wielopiętrowy budynek nazywany ?polskim blokiem? w miejscowości Vlaardingen koło Rotterdamu - donosi RMF FM. Niegroźne obrażenia odniosła trójka Polaków, w tym dziecko.
Jak wynika z ustaleń straży pożarnej, hotel podpalono w kilku miejscach: ogień pojawił się na różnych piętrach w klatkach schodowych. Trzy osoby, w tym dziecko, zostały przewiezione do szpitala.



Niektórzy mieszkańcy zostali tymczasowo ewakuowani. Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie podpalenia.

Uznawani do niedawna za wzór tolerancji i politycznej poprawności Holendrzy dostali narzędzie w postaci strony internetowej (serwis założyła Partia Wolności ksenofoba Geerta Wildersa - red.), na której mogą wyrażać swoje negatywne opinie na temat imigrantów, w tym Polaków i Rumunów.

Mnożą się też nieprzyjemne antypolskie incydenty. W Noordwijk spłonęły dwa samochody z polskimi numerami. W tym samym mieście we wrześniu ubiegłego roku w 12 polskich autach wybito szyby. Polonijny portal Polonia.nl, który informował o przypadkach dyskryminacji Polaków, został "zneutralizowany" przez hakerów przy dość biernej reakcji.

Przykład idzie z góry?

W zeszłym roku jeden z lokalnych holenderskich polityków nazwał polskich imigrantów "bandą analfabetów". Radny Hagi Marnix Norder określił 20-, 30-tysięczną społeczność Polaków w tym mieście mianem "polskiego tsunami". Kilka dni temu znany adwokat radził na łamach, by kupić sobie pistolet do obrony przed "mobilnymi gangami z Europy Wschodniej".

Więcej o dyskryminacji Polaków w Holandii w artykule w "Gazecie Wyborczej "

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM