Niewidomy chiński dysydent prosi USA o przyjęcie. "Nie zaznałem spokoju od 10 lat"

Chiński dysydent Chen Guancheng poprosił o spotkanie z przebywającą w Pekinie amerykańską sekretarz stanu Hillary Clinton. Chen liczy, że pomoże mu ona wyjechać z kraju.
Chen Guancheng, który przebywa w szpitalu w Pekinie, złożył przez telefon komórkowy formalne zeznania przed komisją amerykańskiego Kongresu do spraw Chin. Wypowiedzi niewidomego dysydenta tłumaczył były chiński więzień polityczny, szef organizacji ChinaAid Bob Fu.

Chen powiedział, że obawia się o życie swoje i członków swojej rodziny i że pragnie z nimi wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Dysydent dodał, że chciałby spotkać się z Hillary Clinton w nadziei, że będzie mogła udzielić mu pomocy. - Chciałbym przyjechać do Stanów Zjednoczonych, by wreszcie odpocząć. Nie zaznałem spokoju od 10 lat - stwierdził.

Chen Guancheng przez 6 dni przebywał w amerykańskiej ambasadzie w Pekinie. Opuścił ją po tym, jak ambasador USA uzyskał od chińskich władz gwarancje bezpieczeństwa i zgodę na podjęcie przez niego nauki na uniwersytecie.

Chen zmienił zdanie po rozmowie z żoną. Obecnie dysydent jest przekonany, że ani on, ani jego rodzina nie są w Chinach bezpieczni.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM