Dyktator Mugabe ma promować turystykę. "To skandal"

Prezydent Zimbabwe Robert Mugabe, powszechnie oskarżany o czystki etniczne i rujnowanie swojego kraju, został poproszony przez agendę ONZ o wspieranie światowej turystyki - podaje brytyjski "Guardian".
Mugabe od wielu lat rządzi Zimbabwe żelazną ręką - terroryzuje opozycję, kontroluje media, fałszuje kolejne wybory i brutalnie pozbywa się konkurentów. Fatalną polityką gospodarczą doprowadził swój kraj do ruiny.

USA i UE nałożyły na Zimbabwe szereg sankcji, a Mugabe w wielu krajach został uznany za persona non grata i dostał zakaz podróży. Mimo tego oenzetowska Światowa Organizacja Turystyki uhonorowała go tytułem "Lidera turystyki". Wyróżniono też prezydenta Zambii Michaela Sata - politycznego sojusznika Mugabe. Obaj podpisali we wtorek, na granicy między Zambią a Zimbabwe, w pobliżu wodospadów Wiktorii, porozumienie z sekretarzem generalnym organizacji Talebem Rifai. Te dwa kraje będą także gościć walne zgromadzenie członków organizacji w sierpniu przyszłego roku.

Organizacja tłumaczy, że nie mianowała Mugabego na żadne formalne stanowisko, ale potwierdziła, że dostanie on "list otwarty", podobnie jak inni światowi przywódcy, którzy wezmą udział w kampanii na rzecz turystyki.

"Absolutny skandal", "on ma krew na rękach"

Decyzją organizacji są wstrząśnięci działacze na rzecz praw człowieka z całego świata, a także politycy i uczeni. - Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla tej decyzji. Czego on ma być ambasadorem? Ten człowiek ma krew na rękach - mówi Kumbi Muchemwa, rzecznik zimbabweńskiej partii opozycyjnej. - Mugabe jest ograniczony sankcjami. Jak można mianować ambasadora międzynarodowej turystyki, który nie może podróżować do innych krajów? - pyta.

- To absolutny skandal i obraza dla ludności Zimbabwe, tych, którzy nie głosowali na Mugabe, ale którym narzucono jego rządy - powiedziała brytyjska deputowana Kate Hoey. Przypomina ona, że Mugabe zniszczył gospodarkę swojego kraju, łącznie z sektorem turystycznym.

Inni podkreślają, że ONZ "traci wiarygodność, wyróżniając tyrana", pojawiają się też głosy nawołujące turystów do omijania Zimbabwe w swoich podróżach.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny