Irlandzki kibic zostawił na lotnisku 3 bilety na Euro. Szukało go pół kraju. Skutecznie

Pechowy Irlandczyk zostawił trzy bilety na mecze swojej reprezentacji w sklepie Champions na lotnisku w Dublinie i poleciał już do Polski. Dzięki właścicielom sklepu i władzom lotniska w jego poszukiwanie włączyły się media. Damian Coughlan odnalazł się i zdąży na mecz swojej drużyny.
O "międzynarodowym polowaniu w internecie" na pechowego kibica pisze m. in. BBC. Akcję udało się rozkręcić dzięki szybkiemu działaniu właścicieli sklepu i władz lotniska, które zaalarmowały media.

- Mogę sobie tylko wyobrazić, jak gdzieś w Polsce ten biedny facet wkłada rękę do kieszeni szukając biletów i uzmysławia sobie, że ich nie ma - mówił Paul O'Kane z władz portu lotniczego w Dublinie.

Informacje o poszukiwaniu Coughlana rozeszły się po irlandzkich mediach i szybko trafiły do serwisów społecznościowych. - Napisaliśmy o tym na Twitterze, a sklep Champions Sports na swoim profilu na Facebooku - powiedział O'Kane. Historię podchwyciły główne i lokalne irlandzkie media.

Wielkie poszukiwanie kibica

Irlandczyk kupił bilety na mecze swojej drużyny z Chorwacją, Włochami i Hiszpanią. Pierwszy mecz Irlandii - z Chorwacją - odbędzie się w niedzielę 10 czerwca o 20.45. - Mamy jeszcze trochę czasu, by go znaleźć - mówił O'Kane. - Dziesięć lat temu namierzenie go byłoby trudne, dziś, dzięki serwisom społecznościowym i mediom internetowym jest szansa na to, by bilety wróciły do właściciela przed niedzielnym meczem - dodał.

Po nagłośnieniu historii rozdzwoniły się telefony w dublińskim porcie lotniczym. Niektórzy dzwoniący chcieli nawet...kupić pozostawione przez Coughlana bilety. Ale władze lotniska twardo zapewniały, że chcą, by dostał je z powrotem prawowity właściciel. Akcja zakończyła się błyskawicznym sukcesem.

Szczęśliwy finał

Jeden z członków rodziny Coughlana usłyszał jego historię w radiu. Natychmiast zadzwonił do matki Damiana, a ta do niego. Kibic, który zdążył już przylecieć do Polski, dowiedział się o utracie biletów i ich odnalezieniu w tej samej chwili - podczas rozmowy z matką. - Przez tę jedną minutę czułem się fatalnie - powiedział ulsterskiemu oddziałowi radia BBC Irlandczyk. Jak wyjaśnił, musiał je zgubić, kiedy wyjął wszystko z torby w poszukiwaniu biletu na samolot i paszportu.

Bilety dotrą do właściciela już niedługo - do Polski poleciał z nimi przyjaciel nieuważnego kibica, Ronan Davis, który również wybiera się na mecze drużyny z Zielonej Wyspy.

- Jesteśmy szczęśliwi, że możemy wysłać Damianowi jego bilety - powiedział w imieniu Portu Lotniczego w Dublinie i władz lotniczych miasta Paul O'Kane.

DOSTĘP PREMIUM