"Wyrzućcie Niemców z Euro", "Przynieście nam Merkel" - grecka prasa przed meczem

"Przynieście nam Merkel" czy nawet "Damy wszystko za jedną noc w Niemczech" - takie nagłówki publikuje przed meczem Niemcy - Grecja w Gdańsku grecka prasa sportowa.
"Należymy do G8 europejskiego futbolu" - pisze w patetycznej euforii jeden z greckich dziennikarzy sportowych. Inny nawołuje dwuznacznie: "Wyrzućcie Niemców z Euro". W kraju liczącym jedenaście milionów mieszkańców ukazuje się dziesięć różnych tytułów sportowych. Codziennie od nowa prowadzą między sobą walkę na nagłówki.

- Polityka i sport powinny jednak pozostać niezależne od siebie - uważa Dimitris Kanellos, szef działu sportowego ateńskiej gazety "Eleftheros Typos". Ten grecki dziennikarz, który studiował w Austrii i z uwagą śledzi niemieckojęzyczną prasę sportową, uważa, że za eskalację nastrojów w Niemczech i Grecji odpowiadają media w tych krajach. - Po zwycięstwie nad Rosjanami to my, Grecy, podgrzewaliśmy atmosferę nagłówkami typu "Przynieście nam Merkel". Wtedy Niemcy się wściekli i zaczęli atakować osobiście poszczególnych graczy. Napastnik Karagounis został nawet wyśmiany w jednym z filmików jako aktor - twierdzi Kannellos.

Jednak, jak dodaje, to tylko potyczki między mediami. Same drużyny nie mają z tym nic wspólnego i na całość spoglądają profesjonalnie.

Urażona duma

Oburzenie w Grecji wywołał w przeddzień meczu w Gdańsku kolejny ironiczny artykuł w "Bildzie". "Greccy piłkarze cały czas tylko klną i palą" - twierdzi niemiecka bulwarówka, powołując się na reakcje naocznych świadków z jednego z warszawskich hoteli. Jednak po uważnej lekturze artykułu okazuje się, że jedynym namiętnym palaczem w greckiej ekipie jest trener Fernando Santos, pochodzący notabene z Portugalii.

Znany komentator sportowy Antonis Panoutsos w gazecie "Sportday" zaleca opanowanie: "Drodzy rodacy, nasze poczucie godności narodowej naprawdę nie powinno zależeć od umiejętności kopania piłki przez Karagounisa". Podobnie widzi to kibic Konstantinos Pavlou: - Chce pan rozmawiać ze mną na temat tego, co dzieje się poza boiskiem? Nie, nie ma mowy. Czego chce Grecja czy Merkel albo Samaras to jedno, a piłka to drugie. Futbol daje nam radość życia i nie pozwolimy sobie jej odebrać.

Jak Dawid z Goliatem

Pod względem sportowym role są jasno sprecyzowane - ciągnie grecki kibic: Niemcy to Goliat, Grecy to Dawid, ale ten Dawid ma szanse w starciu z faworytem. - Chciałbym, żeby wygrali Grecy, ale to jasne, że Niemcy mają lepszą drużynę - mówi Pavlou. Jego recepta na sukces to dzielna walka w obronie, zachowanie spokoju i dogrywka.

Podobnie jak w Niemczech, także i w Grecji piłką nożną zachwyca się coraz więcej kobiet. Maria Konstantinou jest właścicielką kiosku w Atenach i przyjmuje zakłady piłkarskie. W piątek wieczorem w każdym razie zasiądzie przed telewizorem. - Oczywiście, że wygramy z Niemcami i w środę zagramy w półfinale. Wszyscy, którzy do mnie przychodzą, stawiają na zwycięstwo greckiej drużyny - opowiada z uśmiechem.

Znane twarze po obu stronach boiska

Podobnie jak w przypadku reprezentacji Polski także większość piłkarzy w reprezentacji Grecji grała lub gra w Bundeslidze, odnosząc większe lub mniejsze sukcesy. Dlatego nie będzie tu żadnych niespodzianek - twierdzi red. Kanellos. Grecy wiedzą, że Niemcy są faworytami, a Niemcy spodziewają się, że Grecy przyjmą defensywną taktykę. Niemcy będą musieli skruszyć grecki mur. A Grecy nie mają nic do stracenia - uważa Kanellos.

To, że sami greccy piłkarze nie do końca wierzą w zwycięstwo, widać po kalendarzu Jannisa Maniatisa. Ten prawy obrońca w przeddzień finału zaplanował swoje wesele. Greccy dziennikarze towarzyszący ekipie swojego kraju chcieli dowiedzieć się, co będzie, jeśli dojdzie do kolizji terminów. Kolega Manitisa z reprezentacji Grigoris Makos wszedł mu w słowo. - Nie ma problemu - żartował. - W takim przypadku narzeczona przyjedzie do Polski, a on udzieli im ślubu.

Makos jest brodaczem i z wyglądu przypomina popa.

Artykuł pochodzi z serwisu http://www.dw.de/dw/0,,11394,00.html">''Deutsche Welle''



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM