Niemiecka prasa: Warszawa byłaby szczęśliwym miejscem, gdyby nie okupacja

Niemiecka prasa pisze dziś o Polsce m.in. w kontekście pojedynku w półfinale ME między Niemcami a Włochami. Gazety przypominają poprzednie mecze, które Niemcy rozegrali w Warszawie.
"Süddeutsche Zeitung" publikuje m.in. artykuł poświęcony historii niemieckich pojedynków piłkarskich w Warszawie. Dzisiejszy mecz Niemców będzie piątym występem reprezentacji RFN w stolicy Polski. Trzy dotychczasowe Niemcy wygrali, jeden zremisowali. "Warszawa byłaby więc statystycznie szczęśliwym miejscem dla niemieckich piłkarzy, gdyby nie okupacja w czasie II wojny światowej" - podsumowuje na wstępie korespondent SZ w Warszawie.

III Rzesza uruchomiła specjalne pociągi

Thomas Urban przypomina, że pierwszy pojedynek "odbył się pod znakiem zaskakującego zbliżenia między nowym rządem Rzeszy Adolfa Hitlera a polskimi władzami 9 września 1934 r.", niedługo potem "obie strony podpisały pakt o nieagresji". SZ przypomina, że na mecz Niemców nad Wisłę przyjechały wtedy tysiące kibiców, a koleje III Rzeszy uruchomiły z tej okazji dodatkowe połączenia. Jednym z polskich zdobywców bramek podczas tego meczu był Ernest Wilimowski, który w czasie wojny występował w kilkunastu meczach niemieckiej jedenastki. Gazeta przypomina, że trenerem Polaków był w drugiej połowie lat 30. Niemiec Kurt Otto.

Najazd enerdowskich kibiców

"Süddeutsche Zeitung" pisze też o rozgrywkach na warszawskich stadionach podczas niemieckiej okupacji, o konspiracyjnych pojedynkach Polaków i ich tragicznych konsekwencjach oraz o roli Wilma Hosenfelda, niemieckiego porucznika, którego Roman Polański uwiecznił w filmie "Pianista".

Gazeta przypomina też mecz Polska - RFN jesienią 1971 r., na który przyjechało wielu kibiców z NRD w nadziei obejrzenia Beckenbauera, Netzera i innych graczy zachodniej reprezentacji. "Stasi, która rutynowo kontrolowała drużyny wrogich państw w krajach socjalistycznych, nie dała sobie rady z masowym najazdem enerdowskich kibiców i mogła się tylko bezczynnie przyglądać, jak trener Helmut Schoen zaprosił ich wieczorem na piwo do hotelu" - pisze korespondent SZ i przypomina, jak polska bezpieka udzieliła Stasi pomocy i "systematycznie sprawdzała niemieckojęzycznych widzów". Spośród 1303 zarejestrowanych obywateli NRD 240 zostało po powrocie ukaranych, wśród nich było też 83 członków SED.

Urban wspomina też o polskich obawach w związku z tym wydarzeniem, pisze, że Polacy "dalekowzrocznie już wtedy oceniali, że (...) gdyby fenomen kibiców wymknął się spod kontroli, groziłoby to kiedyś niemieckim zjednoczeniem".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''





DOSTĘP PREMIUM