Wielka tama Belo Monte nie powstanie? Indianie blokują budowę

W środku dżungli stoją bezczynnie opuszczone buldożery. Budowa potężnej tamy Belo Monte na brazylijskiej rzece Xingu stoi w miejscu. Nad tym, by znów nie ruszyła, czuwa 150 Indian z pięciu plemion. To kolejna odsłona konfliktu rdzennych mieszkańców interioru Brazylii z wielkim przemysłem, który niszczy Amazonię.


- Nie dostaliśmy nic, co nam obiecano za zgodę na tamę. A ona niszczy rzekę, z której żyjemy - mówią reporterowi telewizji Al-Dżazira blokujący budowę Indianie.

- Nie protestowalibyśmy, gdyby rząd i firma budowlana dotrzymały obietnic. Nic nie zrobiły: nie zbudowały ośrodka zdrowia, szkoły ani drogi. Naszą drogą wciąż jest rzeka. A teraz (przez tamę - red.) może wyschnąć. Znamy ją doskonale - odkąd trwa budowa, nie jest z nią dobrze.

Siłą protestujących wyrzucać nie można

Brazylijski sąd właśnie orzekł, że nie wolno usunąć protestujących siłą. Protest trwa już więc ósmy dzień, a każda ze stron jest zdeterminowana, by przechylić szalę na swoją stronę. - Każdego innego dnia pracowałyby tu setki ciężarówek. Teraz Indianie kontrolują obszar budowy i nic się tu nie dzieje - opisuje sytuację na budowie tamy Belo Monte brazylijski reporter Al-Dżaziry.

Delegacja z brazylijskiej stolicy jest w drodze na rozmowy z przedstawicielami plemion, ale ci twardo deklarują: "opuścimy to miejsce tylko wtedy, jeśli będziemy mieli realne gwarancje spełnienia obietnic, które zostały nam złożone".

Rząd: Koszty społeczne i ekologiczne będą minimalne

Rząd twierdzi, że tama na Xingu zapewni dostawy potrzebnej Brazylii czystej energii, a koszty społeczne i ekologiczne będą minimalne. Tymczasem budowla blokuje naturalny nurt rzeki Xingu, a według Indian odpady powstałe przy budowie tamy już zatruły wody, w których zwykle łowią ryby.

DOSTĘP PREMIUM