Wybory Miss Ocalonych. "Holokaustowy kicz i brak szacunku"

W Izraelu odbyły się wybory Miss Ocalonych z Holokaustu. Kobiety, które przeżyły wojenną traumę, na wybiegu dzieliły się swoimi historiami. - Brzmi makabrycznie - stwierdziła szefowa organizacji pomagającej ocalonym. - To jest połączenie kiczu z jakimś kompletnym brakiem szacunku - dodaje w rozmowie z TOK FM prof. Barbara Engelking.
- Organizowanie konkursu piękności, by pokazać odwagę tych ludzi? To okropne - oburza się Lili Haber, córka jednej z ocalonych, która prowadzi organizację wspierającą izraelskich kombatantów. - O czymś takim przyzwoity człowiek nawet nie powinien myśleć - dodaje.

Wtóruje jej Colette Avital, przewodnicząca zrzeszenia organizacji wspierających ocalonych: - Jestem za afirmacją życia, ale pokaz przebranych w piękne kreacje ocalonych nie jest czymś, co czyni życie bardziej znaczącym.

Pokazujemy, że wciąż żyjemy

Choć zapowiadany był jako celebracja życia, nietypowy konkurs piękności wzburzył wielu Izraelczyków. Ubrane w czarne dresy siwiejące staruszki na czerwonym dywanie opowiadały o swych wojennych traumach. Oceniało je jury złożone z trzech byłych królowych piękności i psychiatra specjalizujący się w leczeniu ofiar Holokaustu. W stylizacji uczestniczek pomagały zaproszone przez organizatorów firmy kosmetyczne. Colette Avital stwierdziła, że koncerny wykorzystały ocalone kobiety jako tanie banery reklamowe.

- Ludzie nie muszą postrzegać ocalonych głównie jako grupy przykutych do wózków inwalidzkich ofiar - mówi Szymon Sabag, organizator konkursu. - Zawsze mówimy im, by zwracały uwagę na swój ubiór i dobrze wyglądały. By myślały pozytywnie i dbały o siebie - dodaje. Podkreśla, że piękno jest najmniej istotnym kryterium, liczą się przede wszystkim wspomnienia: - Już sam fakt, że tak wiele osób chciało uczestniczyć w tym przedsięwzięciu, wskazuje, że to dobry pomysł.

Do konkursu zgłosiło się ponad 300 kobiet, które przeżyły Holokaust. W finale wystąpiło czternaście pań w wieku od 74 do 97 lat.

Uczestniczki konkursu podchodzą do sprawy z dużym dystansem. - Mam przywilej pokazania światu, że choć Hitler chciał nas zamordować, wciąż żyjemy. My też cieszymy się życiem. Dzięki Bogu, właśnie w ten sposób - twierdzi Esther Libber, 74-latka, którą uratowała Polka. - W tym wieku wzięcie udziału w konkursie piękności nie jest rzeczą łatwą, ale robimy to, by pokazać, że wciąż tu jesteśmy - mówi Hava Hershkovitz, która zdobyła koronę miss.

''Holokaustowy kicz''

Krytycznie o całym przedsięwzięciu wypowiada się także Gal Mor, popularny w Izraelu bloger. Jego zdaniem intencje były dobre, w przeciwieństwie do wykonania. - Dlaczego posłużono się zepsutą instytucją, która podkreśla tylko kobiecy wygląd, zamiast pozwolić im opowiedzieć swoje historie bez tanich sztuczek? - pyta bloger. - Od konkursu dla ocalonych blisko jest do "Big Brothera z Auschwitz". To pozostawia niesmak. Ocaleni z Holokaustu powinni być ponad tym wszystkim.

- Jest cała dziedzina holokaustowego kiczu. To zjawisko jest częścią kultury masowej, Holokaust wykorzystuje się na różne sposoby. Dla mnie to jest obrzydliwe - przyznaje w rozmowie z TOK FM prof. Barbara Engelking, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów PAN. Zdaniem historyk w tym przypadku cel, pielęgnowanie pamięci o Holokauście, nie uświęca środków: - Nie każdy musi słyszeć o Holokauście. To nie jest obowiązkowe. Jak ktoś będzie chciał, to się dowie. Wielu ludzi słyszało i nic z tego nie wynika.

Od Auschwitz do klocków Lego

Czwartkowy konkurs piękności wpisuje się w cały ciąg podobnych, niecodziennych imprez. W Angoli i Kambodży na przykład organizuje się wybory miss dla ocalałych po wybuchach rozsianych po tych krajach min.

"Miss Ocalonych" może być także próbą oswojenia traumy Holokaustu. Podobnie kontrowersyjne próby podejmowano już wielokrotnie. Przed dwoma laty 89-letni Adolek Kohn stał się gwiazdą internetu. Przeżywszy łódzkie getto i obóz w Auschwitz, wystąpił w kontrowersyjnym teledysku do dyskotekowego przeboju "I will survive". Ubrany w koszulkę z napisem "survivor" (ocalony) tańczył na tle bydlęcych wagonów i bramy z Auschwitz. Wielu Izraelczyków było zbulwersowanych tym performance'em.

W Polsce ogromne kontrowersje wzbudziła instalacja Zbigniewa Libery, który z klocków Lego zbudował obóz koncentracyjny. Praca została wycofana z biennale w Wenecji w 1997 r., później jednak kupiło je nowojorskie Muzeum Żydowskie. Libera, przedstawiciel nurtu tzw. sztuki krytycznej, miał się w ten sposób odnieść do kwestii spowszednienia Holokaustu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM