"Ciekawe, czy wicemarszałek dożyje swoich 70. urodzin?" - ekspert o zmianie na czele armii KRLD

Armia Korei Północnej ma już nowego dowódcę. Hjon Jong Czol zastąpił Ri Jong Hona. - Jeśli chodzi o struktury armii, jest bardzo rozbudowana. Zmiany personalne nie wpływają na to, żeby obronność kraju uległa osłabieniu - komentował specjalista do spraw Korei Północnej Andrzej Bober.
Dla eksperta z Uniwersytetu Łódzkiego najbardziej zaskakujące w zmianie na czele koreańskiej armii jest tempo, w jakim ujawniono informację o dymisji Ri Jong Hona. - Nietypowo zachowała się państwowa agencja prasowa KCNA, która już nazajutrz poinformowała o usunięciu wicemarszałka ze stanowiska. Zwyczajowo nastąpiłoby to później - mówił Andrzej Bober w programie "Nisza".

Decyzja o odwołaniu marszałka Ri Jong Hona zapadła na niedzielnym posiedzeniu biura politycznego Partii Pracy. Jako powód podano problemy ze zdrowiem.

- Ciekawe, czy wicemarszałek dożyje swoich 70. urodzin, które przypadają w październiku. Bo niestety struktury władzy wojskowej w Korei Północnej mają to do siebie, że słuch o byłych wysokich rangą oficjelach szybko zanika. Ale nie jest oczywiście powiedziane, że nie przejdzie on na spokojną emeryturę - stwierdził Andrzej Bober.

Jak podkreślał ekspert, "struktura armii jest bardzo rozbudowana i zmiany personalne nie decydują o osłabieniu obronności kraju".

Młody Kim ociepla swój wizerunek

Nim Kim Dzong Un przeprowadził zmianę na czele koreańskich sił zbrojnych, zaszokował ludzi, pokazując się na koncercie, którego gwiazdami były postacie z kreskówek Disneya. Na scenie pląsali tancerze przebrani za Myszkę Miki i Kubusia Puchatka, a przywódca komunistycznej Korei wyglądał na wyraźnie zadowolonego.

- Pokazując ten koncert, media północnokoreańskie próbują przypomnieć słowa Kima, że muzyka zagraniczna odpowiadająca emocjom Koreańczyków powinna być rozwijana w koreańskim stylu. I tym właśnie był ten spektakl. To forma pokazowej otwartości Kim Dzong Una na to, co obce. Ale także podkreślenie, że KRLD trzyma się swojej tradycji. W szerszym wymiarze chodziło o wizualną deklarację otwartości, w kontekście rozmów sześciostronnych - komentował Andrzej Bober z UŁ.

Według eksperta nie można też zapominać, że przed tygodniem m.in. o możliwości powrotu Korei Północnej do rozmów sześciostronnych rozmawiali ministrowie spraw zagranicznych Chin i KRLD.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny